Flash ad ID:47
Loading...
Tu jesteś:  Home  >  RAPORT MIESIĄCA: SŁODYCZE I  > 

Słodycze na wagę – sprzedają się świeże

19 września 2013  /   Brak komentarzy

Przechowywanie słodyczy na wagę bywa w sklepie kłopotliwe. Jeśli produkt nie zostanie sprzedany wystarczająco szybko, to przed upływem terminu przydatności do spożycia utraci świeżość i smak. Dlatego niektórzy producenci udoskonalają opakowania zbiorcze.

SKLEP-GROSZEK2Ciastka na wagę sprzedają się bardzo dobrze i można na nich fajnie zarobić. Nieco gorzej jest z cukierkami, które wymagają częstszych promocji – mówi pani Dorota, która prowadzi mały sklep o powierzchni 50 mkw. w niewielkiej wsi przy granicy polsko­‑ukraińskiej. Inni detaliści potwierdzają te obserwacje i zgodnie uważają, że wiele zależy od ceny. – Już nawet cukierki owocowe kosztują blisko 20 zł za kilogram, a czekoladowe nierzadko ponad 30 zł. Ale jesienią ludzie i tak będą ich więcej kupować – pociesza się Irena Gołubowicz z Białegostoku. Najtańsze wafle kosztują u niej nie więcej niż 10 zł, a te lepsze – 20­‑25 zł/kg. Jeśli chodzi o cukierki, detalistka postawiła na sprawdzone wyroby firm Wawel oraz LOTTE Wedel.

– Konsumenci słodyczy na wagę liczą pieniądze, dlatego cena decyduje o tym, u kogo detaliści zaopatrują się w towar – nie ukrywa Artur Kowalczyk, dyrektor handlowy Tago. I dodaje: – W naszym przypadku sprzedaż produktów luzowych systematycznie maleje, bo nie jesteśmy w stanie konkurować cenowo z drobniejszymi producentami. Musielibyśmy zmienić recepturę i używać surowców gorszej jakości. Nie zrobimy tego, bo firma od wielu lat znana jest z wysokiej jakości wyrobów. I tego będziemy się trzymać.

Najlepsza sprzedaż w weekendy

– Na cenę patrzą przede wszystkim klienci-dzieci, których przybywa wraz z początkiem roku szkolnego. Oczywiście są i tacy, którzy nie liczą się z groszem, gdy coś im zasmakuje – relacjonuje pani Dorota. Teresa Cichocka, prowadząca sklep w Bledzewie w Lubuskiem dodaje, że sporo osób ma ulubione ciastka i niechętnie kupuje inne wyroby, gdy ich zabraknie. Klienci pani Teresy biorą przeciętnie po 20 dekagramów słodyczy, ale są i tacy, którzy naraz kupują pół kilo albo i więcej. – Najwięcej ciastek sprzedaję w weekendy, gdy ludzie kupują słodycze do niedzielnej kawy – mówi detalistka z Bledzewa. U pani Doroty, u której za słodycze na wagę trzeba wysupłać średnio 16­‑18 zł za kilogram, klienci z reguły proszą po 30­‑50 dekagramów, ale trafiają się i tacy, którzy każą zważyć sobie nawet ponad kilogram. – Odbiorcy ciastek luzem cenią niższą cenę oraz możliwość dowolnego komponowania niepowtarzalnych mieszanek, które stanowią estetyczny dodatek do kawy lub herbaty – mówi Andrzej Lewandowski, współwłaściciel Celpolu. Do największych hitów tej firmy należą Dobranocki i Krówki oraz kolekcja ciastek okazjonalnych. – Na początku roku uruchomiliśmy linię do produkcji ciastek z kawałkami owoców, które dostarczają wielu cennych witamin i mikroelementów. Ciasteczka z żurawiną, papają i ananasem zdobyły duże uznanie – informuje Andrzej Lewandowski.

Z oferty Tago w opakowaniach luzowych najlepiej rotują wafle, rurki, herbatniki i pierniki.

Duże paczki zastąpią luzy?

– Do tej pory głównym odbiorcą wyrobów na wagę był handel tradycyjny. Jednak w związku z konkurencją i dominacją sieci dyskontowych rynek ten kurczy się i pozbawia producentów części odbiorców – zauważa Andrzej Lewandowski. Potwierdzeniem jego słów jest przypadek pani Ireny z Białegostoku. Gdy niedaleko jej sklepu powstała Biedronka, sprzedaż słodyczy na wagę spadła i dziś nie przekracza 6­‑7 opakowań zbiorczych tygodniowo. A u pani Doroty, która nie ma dyskontu za sąsiada, schodzi ich nawet 15. – Wyraźnym kierunkiem ewolucji ciastek luzowych jest wykrystalizowanie się segmentu dużych paczek o wadze od 800 g do 1 kg, które w przyszłości mają zastąpić część rynku luzów. Duże paczki, jako segment ekonomiczny, goszczą już często w sieciach wielkopowierzchniowych – tłumaczy szef Celpolu. Ubywającą liczbą sklepów, a co za tym idzie potencjalnych odbiorców, martwi się również Artur Kowalczyk. Ale to nie jedyny problem branży. – Nasza firma budowała rynek wafli w Polsce. Dziś konkurencja w tym segmencie jest ogromna, a marże producentów mocno spadają – ubolewa przedstawiciel Tago.

Nie wystarczy użyć folii

Na sprzedaży słodyczy na wagę można zarobić, ale to kategoria, która do łatwych nie należy. – Pewnym mankamentem jest konieczność posiadania na sali sprzedaży dodatkowego stoiska do ważenia produktów – zwraca uwagę Andrzej Lewandowski. A to nie wszystko. – Dużym problemem jest sposób przechowywania wyrobów. Produkt wyjęty z opakowania ma określony poziom świeżości. Nie myślę tu bynajmniej o terminie przydatności. Po otwarciu opakowania ciastko można przechowywać nie dłużej niż tydzień. Potem traci ono walory smakowe – przyznaje Artur Kowalczyk. Niektórzy detaliści próbują radzić sobie z tym problemem, zawijając otwarte opakowania luzowe w folię. – Pomysł jest dobry, ale wykonanie już nie. Folie chronią przed dostępem powietrza, ale nie przed promieniami UV. A gdy ciastka leżą w naświetlonym miejscu, wyglądają mniej apetycznie i gorzej smakują – tłumaczy reprezentant Tago. Pani Irena z Białegostoku radzi sobie z tym problemem inaczej – towar zamawia co tydzień, aby był świeży, a po otwarciu pudełka zbiorczego waży produkty i pakuje je w szczelnie zawiązane woreczki po 20­‑30 dekagramów.
Artur Kowalczyk informuje, że Tago, jako pierwsza firma w Polsce, zastosowało do opakowań luzowych niektórych swoich produktów system otwórz­‑zamknij, co pozwala zachować świeżość wyrobów na dłużej.

Sebastian Szczepaniak

Wiadomości Handlowe, Nr 9 (128) Wrzesień 2013

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

You might also like...

Kluczowe kategorie słodyczy nadal rosną

Read More →

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress