|
Powraca temat podatku obrotowego |
|
22.01.2012. |
|
Gotowy jest już projekt ustawy wprowadzającej podatek w wysokości 1 proc. od finalnego obrotu dla sieci handlowych, których roczna sprzedaż przekracza 2 mln euro – napisała na początku stycznia „Rzeczpospolita”. O szczegółach wiadomo na razie niewiele. Podobne rozwiązanie obowiązuje od niedawna na Węgrzech. Pomysłodawcą nałożenia podatku obrotowego na firmy handlowe jest poseł Prawa i Sprawiedliwości (PiS) Przemysław Wipler, który przewodniczył zespołowi pracującymi nad projektem. Sama idea nie jest nowa – wnioski o objęcie sieci dodatkowym podatkiem powracają regularnie od kilku lat. O szczegółach projektu, nad którym pracowali polscy posłowie, wiadomo niewiele. Jak informuje „Rzeczpospolita”, dokument zakłada objęcie podatkiem w wysokości 1 proc. od obrotów tych sieci, które mają roczne przychody w wysokości 2 mln euro. Nie płaciliby go dostawcy czy hurtownie. Ostrożne szacunki mówią, że z tytułu podatku obrotowego do budżetu mogłoby wpłynąć nawet kilka miliardów złotych. Według Ministerstwa Finansów w latach 2005‑2008 kilka największych sieci zapłaciło blisko 690 mln zł podatku dochodowego. Na Węgrzech podatek obrotowy obowiązuje od dwóch lat. Szacuje się, że za rok 2010 do budżetu z tytułu tego podatku (objęte są nim również energetyka i telekomunikacja) wpłynęło około 600 mln euro. Tamtejsze pułapy są jednak wysokie i dla firmy handlowej wynoszą ponad 100 mln euro sprzedaży rocznie. Oznacza to, że w praktyce przepisy dotyczą w tym kraju firm z obcym kapitałem. Dlatego kilkanaście zachodnich koncernów poprosiło o interwencję Komisję Europejską. Polski projekt skrytykował Andrzej Maria Faliński, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji (POHiD). Według niego pomysł podatku, który miałby objąć tylko część firm, jest skandaliczny. (ATE) Wiadomości Handlowe, Nr 1 (111) Styczeń 2012
|