|
Czołowy gracz na rynku Cash & Carry uruchamia platformę internetową, na bazie której właściciele sklepów mogą rozwijać sprzedaż przez Internet. Bada również możliwości dowozu towarów do klientów z sektora detalicznego. Platforma internetowa to autorski pomysł menadżerów zatrudnionych w polskim oddziale Makro Cash & Carry. Z naszych ustaleń wynika, że prace nad nią trwają od kilkunastu miesięcy. W grudniu ub.r. projekt rozwijany pod adresem www.sklepblisko.pl wkroczył w decydującą, testową fazę. Firma zapowiada, że od marca br. będzie gotowa do nawiązania współpracy ze wszystkimi chętnymi, przede wszystkim z detalistami skupionymi w sieci Odido. Więcej na ten temat piszemy na stronie 20. Jeśli chodzi o system dostaw do sklepów, międzynarodowy koncern ma doświadczenie z podobnymi usługami na innych rynkach, m.in. indyjskim. W Polsce od dwóch lat dowozi towary dla klientów HoReCa. – Od pewnego czasu testujemy to rozwiązanie także w sklepach – przyznaje Sylweriusz Faruga, prezes Makro Cash & Carry. – Po rozmowach z wieloma klientami Odido potwierdzam, że byłoby to logiczne rozwiązanie. Ale jesteśmy firmą Cash & Carry (zakupy za gotówkę w hurtowniach – red.). W tych słowach zawiera się serce naszego biznesu – dodaje. Prace nad konceptem trwają. Na razie nie wiadomo, czy produkty byłyby rozwożone własnym transportem, czy przez wynajętą firmę. Detaliści raczej chętnie korzystaliby z takiego rozwiązania. – Dziennie spędzam za zakupach w Makro dwie, trzy godziny. Wolałbym zapłacić nieco więcej za towar i mieć więcej czasu – deklaruje Marcin Rzeźnicki, właściciel sklepu w podwarszawskich Łomiankach. Sam Sylweriusz Faruga zastrzega, że nie jest typem rewolucjonisty: – Wolę mniejsze kroki, ale za to sensowne – powtarza. Jest pierwszym Polakiem na stanowisku prezesa Makro Cash & Carry Polska od lat. Przed przejęciem pałeczki od Niemca Uwe Hölzera, przez trzy lata kierował strukturami Metro w Indiach, Japonii, Pakistanie i Wietnamie. Oddział w Polsce, którym obecnie zarządza, ma na koncie uruchomienie unikatowego projektu – zorganizowanej na zasadach miękkiej franczyzy sieci Odido. Pierwsze placówki Odido ruszyły na przełomie stycznia i lutego 2011 roku. Hurtownik ostrożnie zakładał, że do końca roku sieć będzie skupiać 300 sklepów (po cichu liczył na 500), tymczasem grudzień ub.r. zakończył się liczbą blisko 800 podpisanych umów. Koncept oparty na autorskich rozwiązaniach menadżerów z Polski rozwijają już odziały Metro w innych krajach, m.in. w Bułgarii, Rumunii i Serbii. Zgodnie z polityką Makro, Faruga nie udziela informacji na temat planowanych inwestycji. Końcówka 2011 roku, kiedy w ciągu kilku tygodni ruszyło pięć małych hal pod szyldem Makro Punkt, udowodniła, że operator – choć niezależnych sklepów ubywa – nadal zamierza się rozwijać. – Badamy każdą miejscowość, każde województwo. Trudno jest stwierdzić, kiedy precyzyjnie nastąpi moment nasycenia dużymi halami. Trzy lata, które spędziłem poza Polską, pokazują, że można budować wizje, ale konieczna jest również umiejętność elastycznego reagowania na wszystkie czynniki, które zmieniają się w takim tempie i w tak nieprzewidywalnych kierunkach, że długoterminowe planowanie siłą rzeczy musi być sukcesywnie modyfikowane. Rok 2012 mamy już dokładnie zaplanowany – mówi Sylweriusz Faruga. 
(ATE/GSZ) Wiadomości Handlowe, Nr 1 (111) Styczeń 2012
|