ponad 24 000 artykułów


 


Nr 5(115) V 2012
archiwum e-wydań
WYDAWCA   PROFIL PISMA   REDAKCJA  REKLAMA  DYSTRYBUCJA   BADANIA PRASY  KONTAKT


reklama
 

NASZA SONDA

Pobierana w Polsce opłata interchange za transakcje bezgotówkowe jest jedną z najwyższych w Unii Europejskiej, co hamuje rozwój obrotu bezgotówkowego - w naszym kraju tylko 15 proc. punktów usługowo-handlowych ma terminal do przyjmowania kart. Główni gracze na rynku płatności kartowych - banki, agenci rozliczeniowi i agencje płatnicze - wstępnie zgodziły się na plan obniżek opłaty interchange zaproponowany przez NBP. Od przyszłego roku ma ona zmaleć z 1,6 proc. do 1,1 proc., i systematycznie spadać w kolejnych latach.

Czy po obniżeniu opłaty interchange zainstalujesz w sklepie terminal do transakcji bezgotówkowych?
 
obejmuje ponad 24 000 artykułów.
   
ARCHIWUM WYDAŃ - szukaj w serwisie







Lepki urok dyskontu
30.08.2011.

Dla właścicieli sklepów spożywczo-przemysłowych coraz większego znaczenia nabiera wygląd ich placówek. Detaliści przeznaczają znaczące środki finansowe na modernizację lokali. O wiele chętniej kupują nowe sprzęty, regały, kosztowne meble chłodnicze. Czy ma to duży wpływ na zwiększenie liczby klientów, podniesienie przeciętnego koszyka zakupów? Czy taka inwestycja rzeczywiście się kalkuluje?

Pewnemu przedsiębiorcy z sąsiedniej miejscowości wygasła umowa najmu lokalu, w którym z sukcesem prowadził market spożywczy. Właściciel budynku nie przedłużył mu umowy. Niezrażony nieprzychylną decyzją, przedsiębiorca postanowił spróbować sił gdzie indziej. Wynajął trochę większy od poprzedniego, mający ponad 600 mkw., lokal położony w jednej z małych galerii handlowych w zamieszkanym przez 80 000 mieszkańców mieście. Lokalizacja całkiem niezła, przy głównej drodze, dogodny dojazd, w okolicy dużo zakładów pracy i spore osiedla mieszkaniowe. Byłam bardzo ciekawa, jak sobie poradzi na nowym terenie – przecież handel na wsi i w mieście radykalnie się różnią. Sprawa jest o tyle skomplikowana, że w ośrodku, o którym piszę, konkurencja jest ogromna. Działa tam ponad dziesięć dyskontów i trzy sklepy wielkopowierzchniowe.
Pojechałam więc przekonać się na własne oczy, jak mu się powodzi. Przystąpił do tej samej sieci franczyzowej, pod szyldem której prowadził ostatni sklep i – z tego, co słyszałam – dostał od niej istotne wsparcie przy otwieraniu nowego punktu. Market już na pierwszy rzut oka wyglądał na profesjonalnie przygotowany. Sala sprzedaży mocno oświetlona, rozplanowanie poszczególnych działów sprzedaży dobrze przemyślane. Największe wrażenie zrobił na mnie jednak estetyczny wygląd sklepu. Ściany pomalowane na żółtokremowy kolor, nad każdym działem duże zdjęcia produktów. Wszystko w odcieniu ciemnego drewna. Warzywa i owoce znajdowały się w osobnym pomieszczeniu, do którego przechodziło się bezpośrednio z sali sprzedaży, na początku sklepu. Ich wybór był ogromny, a wszystkie dobrej jakości. Nie rzuciło mi się w oczy nic zgniłego czy nadmiernie wyschniętego. Reszta sklepu też zachwycała czystością. W długiej, nowoczesnej ladzie chłodniczej, obitej drewnem w stylu góralskim, wędliny poukładane były bardzo starannie. Ich spory wybór i ładny wygląd zachęcały do kupna. Inne stoiska również robiły wrażenie. Widać było, że produkty na półkach są na bieżąco uzupełniane i mają właściwe, czytelne etykiety cenowe. Umiarkowane marże sprawiały, że ceny były naprawdę konkurencyjne. W takim miejscu po prostu chce się robić zakupy!
Mimo wszystkich tych zalet, sklepu nie odwiedzają tłumy klientów. Czyżby dlatego, że tak ładne pomieszczenie może się wydawać zbyt drogie i ekskluzywne? Coś w tym chyba jest… Wystarczy chociażby popatrzeć na pozostawiający wiele do życzenia wygląd wielu dyskontów, które przecież nie narzekają na niskie obroty. Szare od brudu ściany, dziury, a czasem wręcz pustki na półkach, niedomyte, lepiące się regały, no i oczywiście porozrzucane przez klientów tu i ówdzie papierki po zjedzonych na miejscu bez płacenia batonikach czy czekoladach. Na każdym kroku można też znaleźć produkty, które klienci najpierw włożyli do wózka, by później zrezygnować z ich zakupu, odkładając gdzie popadnie. Oczywiście personel nie kwapi się, aby odnieść je na swoje miejsce. Słowem: wszechogarniający chaos. Moja ostatnia wizyta w takim sklepie o mało nie zakończyła się upadkiem, dlatego że pośliznęłam na kilku niesprzątniętych z posadzki frytkach.
Te wszystkie niedogodności najwyraźniej nie zrażają klientów, którzy są w pełni przekonani o tym, że muszą się pogodzić z brudem i bałaganem, jeśli chcą kupić tanio. Badania wykazują, że już nawet zamożni ludzie przerzucili się z delikatesów na dyskonty. Podejrzewam, że niestety coraz trudniej będzie Polakom uświadomić, że ładne, zadbane, czyste sklepy również mogą oznaczać tanie zakupy.

Patrycja

Wiadomości Handlowe, Nr 9 (108) Wrzesień 2011 

 
 

 

RAPORT MIESIĄCA

Raport miesiąca





reklama
 
Copyright 2004-2011 Wydawnictwo Gospodarcze Sp. z o.o. Wszelkie prawa autorskie wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie informacji i tekstów zabronione. Korzystanie serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych wyłącznie na własne potrzeby lub za zgodą wydawcy.
redakcja | profil | oferta reklamy | kontakt | administracja strony: ymg.pl