REDAKCJA PROFIL OFERTA REKLAMY BADANIA PRASY KONTAKT
RAPORT MIESIĄCA: WYROBY MLECZARSKIE
ARCHIWUM WYDAŃ - szukaj w serwisie
NEWSLETTER   PRENUMERATA

Nr 8-9(98) VIII-IX 2010


Slideshow image
 
obejmuje ponad 21 000 artykułów.
   
ARCHIWUM WYDAŃ - szukaj w serwisie






Jaka jest Twoja opinia?

Czy bezpłatne rozdawanie klientom reklamówek zwiększa średnią wartość koszyka zakupów?
 




Przedstawiciel bajeruje aż miło
21.07.2010.

Szanowni Czytelnicy, rozpoczynamy nowy cykl tekstów (kto wie, może narodzi się z nich pierwsza powieść poświęcona branży FMCG?), których bohaterką jest Patrycja, młoda, energiczna pracownica sklepu spożywczego. To obserwacje i zwierzenia sprzedawczyni z krwi i kości, która pragnie wprawdzie pozostać anonimowa, ale opisane przez nią historie dzieją się naprawdę! Na naszych łamach – jak to w życiu – czasem będzie strasznie, czasem smutno, czasem wesoło, ale na pewno bardzo życiowo, zaś akcja wartka i blisko handlu. Jeśli ktoś z Was zechce się podzielić spostrzeżeniami z autorką, pod tekstem zamieszczamy jej adres mailowy. Miłego czytania!

Jak zwykle deszczowy, wtorkowy poranek. Nie rozpieszczała nas pogoda w tym miesiącu. Siedzę zziębnięta w dwóch swetrach i polarze z Asią, przedstawicielką handlową z firmy produkującej przyprawy. Piszemy zamówienie, które z uwagi na pogodę zbyt duże nie jest, a w międzyczasie robimy to, co kobiety lubią robić najbardziej, czyli plotkujemy.
W pewnym momencie zdaję sobie sprawę, że Asia jest jedyną kobietą – przedstawicielką handlową, która do nas przyjeżdża! Jak się okazuje, taka sytuacja wcale jej nie dziwi. Ten zawód do sfeminizowanych raczej nie należy. Ona dostała tę pracę przez czysty przypadek, bo brakowało chętnych. Według niej, firmy wolą zatrudniać mężczyzn z jednego prostego powodu: głównym celem przedstawiciela handlowego jest, jak to określiła, „bajerowanie pań w sklepie”.
Coś chyba jest na rzeczy! Większość chłopaków na tym stanowisku to raczej przystojni mężczyźni, zawsze dobrze ubrani, wyperfumowani. Od nich zawsze usłyszysz to, co chciałabyś usłyszeć od męża, np. „Oj, jak pięknie Pani wygląda” – chociaż wiesz, że to nieprawda, bo wstałaś o piątej rano i nie zdążyłaś zrobić makijażu. Oni zawsze zauważą, że byłaś u fryzjera, że kupiłaś nową bluzkę. Interesuje ich co myślisz na wszystkie tematy, choćby to nawet miał być dobór najodpowiedniejszego koloru zasłon do salonu. Pytają, jak ci minął weekend i jakie masz plany na kolejny. Sztukę podlizywania mają opanowaną do perfekcji.
Codziennie widzę, jak biegają krok w krok za moją szefową i proponują jej niezliczone, super-korzystne oferty. „Pani Kasieńko, mamy dzisiaj ekstra pakiecik, żal byłoby nie wziąć, zostały tylko dwa ostatnie”, „Szefowo kochana, jest świetna promocyjka, Absolwent aż 20 groszy taniej niż zazwyczaj”. Wygląda to naprawdę komicznie, ale rodzi też pewne zagrożenia. Można się bowiem szybko przyzwyczaić do tego, że mężczyźni są mili, na wszystko się zgadzają, są uczynni, wyglądają schludnie, aby później, gdy skończy się pracę i wyjdzie się ze sklepu na świat, doznać głębokiego rozczarowania. Bo przecież mąż, znów nieogolony, siedzi na kanapie z piwem w ręku i wcale nie jest ciekawy, jak ci minął dzień. Sąsiad też ma jakieś pretensje o wszystko i o nic, nawet kierowca w autobusie był nieuprzejmy i nie powiedział „Do widzenia!”, gdy wychodziłaś.
Z drugiej strony zastanawiam się, czy sposób na „zbajerowanie” rzeczywiście przekłada się na wysokość sprzedaży. Czy kobiety zachęcone tandetnym i wymuszonym komplementem rzeczywiście kupują więcej? A może to przymilanie się po prostu je męczy i wręcz zniechęca do zakupów? Tak na dobrą sprawę, wymierzoną w nas technikę sprzedaży mogłybyśmy obrócić na naszą korzyść. Od kogo przecież usłyszymy dobre słowo, jak nie od przedstawiciela handlowego? A gdyby przy okazji wyłożył swój towar na półki, ułożył na magazynie i na koniec zmył podłogi, to byłoby wręcz idealnie. Na pewno się zgodzi, przecież jest taki miły! No i oczywiście, jeśli chce dostać zamówienie, to przynajmniej raz na jakiś czas powinien zrobić u nas zakupy śniadaniowe, nie sądzicie?
Z głębokich przemyśleń wybił mnie Piotrek, przedstawiciel handlowy, mówiąc „Patrycja, co ci będę ściemniał, jak sprzedam cztery palety piwa, to dostanę 500 zł ekstra do wypłaty. Kup coś ode mnie, zrobię ci dobrą cenę”. A że piwa mi faktycznie brakowało, cena była zachęcająca, a facet szczery, to kupiłam. Bez zbędnych komplementów.

Patrycja

Masz pytanie do autorki?
Pisz: Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć

Wiadomości Handlowe, Nr 7(97) Lipiec 2010

 

 



RAPORT MIESIĄCA

Raport miesiąca

Copyright 2004-2009 Wydawnictwo Gospodarcze Sp. z o.o. Wszelkie prawa autorskie wydawcy oraz producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze odarcze Sp. z o.o. Wszelkie prawa autorskie wydawcy oraz producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie informacji i tekstów zabronione. Korzystanie serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych wyłącznie na własne potrzeby lub za zgodą wydawcy.
redakcja | profil | oferta reklamy | kontakt | administracja strony: ymg.pl