REDAKCJA PROFIL OFERTA REKLAMY BADANIA PRASY KONTAKT
RAPORT MIESIĄCA: STREFA KASY
ARCHIWUM WYDAŃ - szukaj w serwisie
NEWSLETTER   PRENUMERATA

Nr 7(97) VII 2010


Slideshow image
 
obejmuje ponad 21 000 artykułów.
   
ARCHIWUM WYDAŃ - szukaj w serwisie






Jaka jest Twoja opinia?

Czy bezpłatne rozdawanie klientom reklamówek zwiększa średnią wartość koszyka zakupów?
 




Roman Czejarek - nocny klient Tesco
11.03.2010.

Popularny radiowiec nie ma czasu na codzienne zakupy, dlatego raz w miesiącu jeździ do całodobowego hipermarketu i wrzuca do wózka horrendalne ilości produktów. Sklepów internetowych boi się jak diabeł święconej wody, a owoce i warzywa kupuje na bazarku w centrum Warszawy. Wie, że przepłaca, ale przynajmniej straganiarze nie mylą go z Markiem Niedźwiedzkim…

Kiedy ostatnio kupował Pan radio?
Sądzi Pan, że jako radiowiec chodzę po sklepach i dokupuję sobie radioodbiorniki (śmiech)? Sytuacja zrobiła się dziś bardziej skomplikowana. Wszystko przez rozwój techniki. Kilka dni temu wymieniałem komórkę, a teraz w tych lepszych modelach jest radio. Czyli w pewnym sensie – kupiłem radio. Podobnie nabywając nowego laptopa czy komputer, człowiek też mimowolnie staje się posiadaczem radia. Bezpowrotnie skończyła się era skrzynek z migającym zielonym oczkiem…
Ostatnio prowadzi Pan w telewizji teleturniej „Gilotyna” i „Pytanie na śniadanie”, ale radiowcy przeważnie mają problem wizerunkowy, bo częściej rozpoznawany jest ich głos, niż postać…
Ależ skąd! Ludzie radia są bardzo rozpoznawalni. W wakacje robiłem relację na żywo z nadmorskiego kurortu. Ustawiliśmy się przy plaży, naprzeciwko punktu z naleśnikami. Tuż za mną wisiał wielki billboard z moją podobizną, logo radia i wybitym nazwiskiem. Panie z „naleśnikarni” podchodziły i cykały zdjęcia. Patrząc przez dłuższy czas na te naleśniki, nabrałem smaku i poszedłem sobie zjeść. Wtedy te skądinąd miłe dziewczyny zaczęły mnie wypytywać. „To Pan jest z radia?”, „Prowadzi Pan audycję?”, „Przyjechał Pan z Warszawy?”. Potakiwałem tylko głową, żeby nie mówić z pełnymi ustami. Nagle jedna z dziewczyn wpadła w euforię: – „Wygrałam, wygrałam zakład! Mówiłam, że to Marek Niedźwiecki”. Jak więc widać, ludzie radia są bardzo rozpoznawalni. Byłem także nieraz Zygmuntem Chajzerem czy Markiem Sierockim.
No, ale z „Latem z Radiem” jest Pan kojarzony bezbłędnie?
Zgadza się.
Czy, będąc osobą zapracowaną, ma Pan czas na robienie zakupów spożywczych?

Raz w miesiącu robię nocne zakupy w Tesco. Podjeżdżam około jedenastej, żeby zdążyć przed półgodzinnym zamknięciem kas o północy. Pakuję wtedy cały bagażnik. Większość produktów ma teraz długie okresy przydatności do spożycia. Choćby mleko w kartonie, które jest pyszne przez pół roku.
A gdzie mieszkaniec centrum Warszawy zaopatruje się w warzywa i owoce?
Z tym jest pewien problem. Na straganach, które stoją niedaleko mojego mieszkania, towar wygląda tak samo nędznie, jak ten w Tesco, tylko jest o parędziesiąt procent droższy. Kupuję więc to, co jest i wmawiam sobie jak mogę, że jem zdrową żywność.
Nie próbował Pan skorzystać z usług sklepów internetowych? Nawet świeże pieczywo przywiozą…
Na razie nie odważyłem się na taką ekstrawagancję (śmiech). Ta forma robienia zakupów z jednej strony mnie fascynuje, a z drugiej przeraża. Jest w tym coś z opowiadań science-fiction. Czuję się chyba trochę jak nasi przodkowie na widok pierwszych kolei. Niby normalne, a trochę dziwne. Wolę sprawdzony schemat: sprzedawca, towar, który można obejrzeć czy dotknąć, kasa, kolejka i torby ze sprawunkami.
Jest Pan postrzegany jako człowiek nowoczesny, skąd więc taka obawa przed siecią i wirtualnymi sklepami…
Z Internetu korzystam bardzo chętnie, tylko te zakupy spożywcze jakoś nie mogą wejść mi w krew. Dzięki sieci, mam kontakt ze słuchaczami w czasie rzeczywistym – jak coś powiem w eter, od razu jest reakcja na ekranie komputera. Internet jest też bardzo użyteczny, gdy ma się hobby.
No właśnie, posiada Pan podobno imponującą kolekcję pocztówek związanych ze Szczecinem. Ile ich jest?
Moje zbiory sięgają 7000 egzemplarzy i rzeczywiście stanowią jedną z poważniejszych kolekcji, ale znam jednego fascynata tego tematu w Niemczech, który ma chyba więcej pocztówek z moim rodzinnym miastem. Kilkanaście lat temu, kupując za grosze kilka widokówek ze starego Szczecina, tylko dlatego, żeby nie wylądowały w koszu na śmieci, nie myślałem, że rozpoczynam tak niewiarygodną przygodę. Szczecin jest specyficznym miastem dwóch kultur. Nie zgadnie Pan, gdzie można znaleźć związane z nim pocztówki…
Pewnie tuż za Odrą?
Tam jest już trudno. Dużo łatwiej jest w Portugalii czy Grecji. Jednak prawdziwą „żyłę złota” stanowi Afryka. Przypadkiem trafiłem na ten trop. Znajomy przywiózł mi szczecińską pocztówkę z Konga. Teraz jestem w kontakcie internetowym z antykwariatami na Czarnym Lądzie i jak coś mają, to od razu mnie zawiadamiają. Z dużym wzruszeniem czyta się kartki wysyłane do niemieckich kolonii na przełomie XIX i XX wieku.
Afrykańskie klimaty przypomniały mi o „Lecie z Radiem”…
No właśnie, po takiej zimie należą nam się jak najszybciej wyższe temperatury i słońce. Mogę zapewnić, że „Lato z Radiem” będzie w tym roku tropikalne!
Dziękuję za rozmowę.

Image
Roman Czejarek

Ryszard Makowski


Wiadomości Handlowe, Nr 3(93) Marzec 2010  

 

 
Copyright 2004-2009 Wydawnictwo Gospodarcze Sp. z o.o. Wszelkie prawa autorskie wydawcy oraz producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze odarcze Sp. z o.o. Wszelkie prawa autorskie wydawcy oraz producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie informacji i tekstów zabronione. Korzystanie serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych wyłącznie na własne potrzeby lub za zgodą wydawcy.
redakcja | profil | oferta reklamy | kontakt | administracja strony: ymg.pl