|
Wbrew potocznym opiniom, nie dla wszystkich detalistów okres przedświąteczny jest czasem finansowych żniw. Ci jednak, którzy potrafią dostosować się do obecnych warunków rynkowych, radzą sobie doskonale nawet z wielkimi marketami. Wygrywają z nimi jakością produktów, obsługą czy doborem asortymentu. Również w okresie przedświątecznym, kiedy ogromna część konsumentów właśnie w handlu wielkopowierzchniowym zdobywa świąteczne zaopatrzenie. Co lubi księgowa? Dwa lata mijają od momentu, gdy Dorota Szostek uruchomiła sklep spożywczy w Żelechowie nieopodal Grodziska Mazowieckiego. Na powierzchni blisko 100 mkw. oferuje niemal 1000 produktów. Początki były trudne, jednak pozycja placówki na lokalnym rynku poprawiała się z miesiąca na miesiąc. Dziś może się ona poszczycić sporą grupą wiernych klientów. – Nadchodząca Wielkanoc to dla nas kolejne handlowe święta – mówi Dorota Szostak. – I muszę powiedzieć, że jest coraz lepiej. Przynajmniej na tym terenie. Sklep w sąsiedztwie dużych marketów z pewnością nie mogą pochwalić się aż tak dużym wzrostem obrotów, jak porównywalna placówka gdzieś na wsi. W okresie przedświątecznym nasza sprzedaż jest wyraźnie wyższa – mniej więcej o jedną trzecią. Nie mam więc powodów do narzekania. Moja rozmówczyni pracuje w handlu od prawie 20 lat. Doświadczenie ma więc spore. Przyznaje, że jeśli ktoś chce na sklepie szybko zbić majątek, srodze się zawiedzie. Jeżeli jednak lubi się to zajęcie, może ono zapewnić godziwe utrzymanie. Chociaż uznanie wśród klientów trzeba budować powoli i konsekwentnie. Tym bardziej, gdy nieopodal (dosłownie 100 metrów dalej) działa sklep o podobnym profilu. Za przedświąteczny wzrost obrotów odpowiadają przede wszystkim alkohole, a w dalszej kolejności słodycze oraz nabiał. Więcej sprzedaje się również środków czystości i akcesoriów do czyszczenia. – Poza tym mam najlepsze jajka w okolicy – z dumą podkreśla detalistka z Żelechowa. A jaja to jeden z niewielu produktów dostarczanych przez zewnętrznego dostawcę. Większość towarów dostępnych w sklepie pochodzi bowiem z Makro. Tam również pani Dorota zamierza nabyć skromne elementy dekoracyjne i specjalną świąteczną ofertę. Dużych i bogatych dekoracji wielkanocnych nie przewiduje. Podkreśla, że zakupy w Makro oznaczają nie tylko wygodę i konkurencyjne ceny, ale również korzyść organizacyjną. Większość produktów znajduje się bowiem na jednej fakturze, a księgowa to lubi… – Mam najlepsze jajka w okolicy, a przed Wielkanocą to przecież najbardziej poszukiwany towar – mówi Dorota Szostak, właścicielka sklepu spożywczego w Żelechowie
Zwiastun lepszych czasów Dla Agaty Banachowicz, prowadzącej Delikatesy Argus w Nowej Iwicznej, tegoroczna Wielkanoc może okazać się zwiastunem lepszych czasów. Na skutek zrządzenia losu, w ubiegłym roku sklep utracił pozwolenie na sprzedaż alkoholu, co wyraźnie odbiło się na poziomie obrotów. Niedawno jednak koncesja została przyznana ponownie i zbliżające się święta zapowiadają się lepiej, niż ubiegłoroczne – przynajmniej pod względem handlowym. Delikatesy Argus to niewielki sklep położony naprzeciwko potężnego hipermarketu Auchan w Piasecznie. Okazało się, że bliskość takiej konkurencji nie przeszkadza właścicielce w prowadzeniu całkiem dochodowego biznesu i stosowaniu wysokich marż, sięgających w przypadku niektórych produktów 40 proc. – Nawet w tak nieudanym dla mnie osobiście ubiegłym roku przed świętami notowałam wzrost obrotów. Teraz, gdy nareszcie mam w ofercie alkohol, sprzedaż skoczy z pewnością o ponad 10 proc. – prognozuje Agata Banachowicz. Oczywiście detalistka nie oczekuje, że jej sklep stanie się nagle miejscem robienia dużych, przedświątecznych zakupów (tu hipermarkety wygrywają w cuglach), ale stara się zachować konkurencyjność i przemyślaną ofertę. Wie bowiem, jakie są oczekiwania rodzin zamieszkujących okoliczne osiedla i pod te potrzeby składa zamówienia. Dotyczy to także produktów ważnych w okresie świąt. Przede wszystkim alkoholu oraz słodyczy i bakalii, a także wędlin i nabiału. Spore nadzieje moja rozmówczyni wiąże ze współpracą z hurtownią Duo Tes. To jej najważniejszy dostawca od samego początku istnienia sklepu. Dysponuje bogatą ofertą świąteczną – zarówno samych produktów, jak i elementów dekoracyjnych. A do tego stosuje godziwe upusty dla wiernych klientów. Dzięki nim, możliwe będzie zaoferowanie większej liczby atrakcyjnych promocji. .jpg) – Teraz, gdy nareszcie mam w ofercie alkohol, sprzedaż skoczy z pewnością o ponad 10 proc. – cieszy się Agata Banachowicz (z prawej), właścicielka sklepu z Nowej Iwicznej i z optymizmem czeka na handlowe żniwa
Byle do kwietniaWłaściciel maleńkiego sklepu spożywczego Świstak przy al. Komisji Edukacji Narodowej, głównej arterii warszawskiego Ursynowa, nie patrzy w przedświąteczną przyszłość tak optymistycznie, jak jego koleżanki z Nowej Iwicznej i Żelechowa. Już kilka lat temu przestał czegokolwiek oczekiwać od okresu poprzedzającego zarówno Wielkanoc, jak i Boże Narodzenie. – Moje obroty przed każdym z tych świąt nie tylko nie rosną, ale wręcz spadają. Wszystkich klientów „zgarniają” wielkie markety – mówi Jacek Jarzębski. Na Ursynowie sytuacja drobnych detalistów rzeczywiście jest dość trudna. Obecność Tesco, Reala, Carrefoura czy Marcpolu robi swoje. A położenie Świstaka przy dużej i ruchliwej ulicy, ale w pewnym oddaleniu od części mieszkalnej „starego” Ursynowa, sprawia, że właśnie w okresie przedświątecznym oferta takiego sklepiku nie cieszy się wielkim zainteresowaniem klientów. Jarzębski zrezygnował z robienia większych zapasów towaru. Wcześniej to robił i zostawał z niesprzedanymi produktami na półkach. Nie przygotowuje także specjalnej świątecznej dekoracji. Ogranicza się do drobnych wielkanocnych akcentów. I nic poza tym. Czeka na wiosnę – wtedy z pewnością będzie lepiej.  – Moje obroty przed Wielkanocą nie tylko nie rosną, ale wręcz spadają. Wszystkich klientów w tym okresie „zgarniają” wielkie markety – mówi Jacek Jarzębski, właściciel sklepu Świstak z warszawskiego Ursynowa
Akcja Wielkanoc już w połowie marcaW stołecznym supermarkecie Kangurek operacja Wielkanoc rozpocznie się w połowie marca. Dostawcy zaczną wtedy dostarczać pierwsze partie promocyjnych produktów z myślą o przedświątecznym nasileniu zakupów. A spodziewać się można sporego ruchu. – Dokonaliśmy dokładnej analizy przedświątecznej sprzedaży za ubiegły rok. To jest dla nas punkt odniesienia, a pamiętajmy, że wiosna 2009 roku była okresem największej, kryzysowej paniki. Sądzę więc, że obecnie sprzedaż będzie wyraźnie wyższa – nawet o 20-30 proc. – mówi Beata Kobylarczyk, kierowniczka sklepu. Kangurek ma podpisane umowy z kilkoma dużymi dostawcami, m.in. Z Polmarsem, Mar-Polem, Duo Tesem czy z dostawcą słodyczy – firmą Broplast. Asortyment niespełna 1000-metrowego supermarketu obejmuje ponad 18 000 SKU. Przed świętami największym zainteresowaniem cieszą się oczywiście słodycze, nabiał, wędliny i alkohole. W takich warunkach można myśleć i o promocjach (ustalanych wspólnie z dostawcami), i o wyraźnym wzrośnie sprzedaży. Beata Kobylarczyk uważa jednak, że nawet tak duży sklep odczuwa konkurencję hipermarketów. A w promieniu kilku kilometrów znaleźć ich można aż pięć. – Przeanalizowaliśmy dokładnie przedświąteczną sprzedaż w ub.r. To jest dla nas punkt odniesienia. Spodziewam się, że w tym roku przed Wielkanocą obroty będą zdecydowanie wyższe – mówi Beata Kobylarczyk, kierowniczka supermarketu Kangurek z Warszawy
 Przed Wielkanocą rośnie sprzedaż środków czystości i akcesoriów do sprzątania
Delikatesy, co Reala się nie bojąOkazuje się, że na trudnym handlowo Ursynowie można sobie jednak całkiem nieźle poradzić. I to tuż obok ogromnego Reala. Delikatesy Mała Spiżarnia, położone po drugiej stronie ul. Płaskowickiej, są tego doskonałym przykładem. Niewielki sklepik, ale za to jaka oferta! Tu słowo „delikatesy” nie jest użyte na wyrost. Wśród wędlin z wysokiej półki znaleźć można nawet szynkę parmeńską. Bogactwa serów nie powstydziłyby się Alma czy Piotr i Paweł. A do tego delikatesowe przetwory, oliwy, nabiał, alkohole. Wszystko doskonale zaaranżowane z wykorzystaniem eleganckich, drewnianych regałów. Działający od niespełna dwóch lat sklepik świetnie sobie radzi. Właściciele – bracia Wojciech i Bartosz Olchowscy z małżonkami, nastawili się na obsługę mieszkańców pobliskiego nowego osiedla mieszkaniowego. Sklep ma około 50 mkw. i oferuje 2000 produktów. Żeby je jednak właściwe dobrać, skorzystać trzeba z oferty około 80 dostawców. W okresie przedświątecznym oferta zostanie on uzupełniona o produkty, których nawet w Spiżarni nie ma na co dzień. Pojawią się promocje obejmujące przede wszystkim słodycze, alkohole i wędliny. A wszystko to klient będzie mógł kupić w przyjemnym otoczeniu i z przyjazną obsługą. – Spodziewam się, że obroty wzrosną w przedświątecznych tygodniach nawet o 10 proc. Najwięcej klientów powinniśmy mieć na 2-3 dni przed Wielkanocą – mówi Wojciech Olchowski. Przed świętami w sklepie pojawią się promocje obejmujące przede wszystkim słodycze, alkohole i wędliny
(WN) Wiadomości Handlowe, Nr 3(93) Marzec 2010
|