|
10.03.2010. |
|
Biedronka liczy już 1500 placówek i zamierza do 2012 roku zwiększyć liczbę sklepów do ponad 2000. Jednocześnie coraz częściej szefowie Jeronimo Martins Dystrybucja używają dla opisania należących do firmy sklepów pojęcia „convenience”, coraz rzadziej zaś określają je mianem dyskontów. Obroty Biedronki wzrosły w minionym roku o prawie 30 proc., przekraczając 16 mld zł. Sieci przybyły 163 nowe sklepy, zaś zatrudnienie zwiększyło się do ponad 27 000 osób. Placówkę numer 1500 otwarto 9 lutego w Poznaniu. Ma 744 mkw. powierzchni sprzedaży, dysponuje parkingiem na 70 miejsc i zatrudnia 25 osób. Jeronimo Martins Dystrybucja (JMD) zamierza również w bieżącym roku utrzymać zaplanowane tempo rozwoju. W ciągu trzech lat (2010-2012) ma przybyć 550 nowych dyskontów – „wygodnych i tanich sklepów z sąsiedztwa”, jak wyrażają się o nich przedstawiciele zarządu JMD. Biedronce udało się w minionych latach uporać z problemami pracowniczymi. Coraz lepiej układa się również współpraca z dostawcami. Wielu z nich wypowiada się o tej kooperacji w samych superlatywach. – Początkowo miałem spore wątpliwości. Tym bardziej że o sieci i jej stosunku do dostawców krążyły w przeszłości rozmaite, zazwyczaj mało pochlebne, opinie – przyznaje Zbigniew Kalinowski, prezes Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Piątnicy. – Współpracujemy od niemal sześciu lat i jesteśmy bardzo zadowoleni. Udało nam się nawiązać prawdziwie partnerskie relacje – o wiele lepsze, niż w przypadku innych wielkich sieci handlowych. Udział produktów wytwarzanych dla Biedronki w sprzedaży Piątnicy systematycznie rośnie. Obecnie dochodzi już do 20 proc. (WN) Wiadomości Handlowe, Nr 3(93) Marzec 2010
|