|
Producenci i dystrybutorzy wyrobów tytoniowych określają ubiegły rok jako jeden z najgorszych od lat. Niezbyt udany był on także dla branży alkoholowej. Sprzedaż papierosów znacząco spada, kurczy się rynek napojów wyskokowych, zwłaszcza piwa. Co się stało? Firmy już podliczyły wyniki za 2009 rok. Nie wszystkim producentom udało się zrealizować plany dotyczące sprzedaży i osiągnąć zakładane wyniki finansowe. Minione miesiące były trudne, bo nałożyło się na siebie wiele niesprzyjających czynników, jak wzrost stawek akcyzy, zmiany legislacyjne, spowolnienie gospodarcze i spadek siły zakupowej konsumentów, a także – w konsekwencji – umocnienie się szarej strefy. Dodatkowym zjawiskiem, budzącym niepokój zarówno producentów alkoholi, jak i wyrobów tytoniowych, jest wzrost liczby „zakładów” zajmujących się nielegalną produkcją. Tylko w ubiegłym roku odkryto pięć takich manufaktur. – Szacuje się, że nawet co piąta paczka papierosów może pochodzić z nielegalnych źródeł – mówi Krzysztof Kępiński z British-American Tobacco Polska Trading. Niedawno policja zatrzymała w okolicach Wielunia właściciela sklepu spożywczego, który w kurniku podrabiał wódki znanych marek i sprzedawał je w swojej placówce. Przyłapany na gorącym uczynku mężczyzna miał 100 butelek gotowych do sprzedaży. Wiele wskazuje też na to, że państwo nie jest w stanie uszczelnić granicy wschodniej, przez którą szmuglowane są miliony sztuk papierosów. Udaremniane przez celników próby przemytu obrazują rozmiary tego zjawiska: np. w lutym straż graniczna odkryła 650 000 paczek nielegalnie wwiezionych do kraju papierosów z Białorusi. Wartość towaru to około 5 mln zł. – Skala przemytu i liczba „fabryczek” zajmujących się podrabianiem papierosów rośnie z uwagi na wysokie obciążenia fiskalne tego typu wyrobów. W przypadku tytoniu o wartości detalicznej 100 zł (opakowanie 500 g), aż 96,94 zł stanowią podatki: akcyza i VAT – podaje przykład Maciej Kasprzak z TTI. Jeśli chodzi o akcyzę, producenci zgodnie przewidują, że kolejne jej podwyżki (na wyroby tytoniowe podatek akcyzowy wzrósł o 16 proc., a na mocne alkohole o 9 proc.) przyniosą dalszy spadek popytu. – Możliwe, że w 2010 roku sprzedaż legalnych wyrobów tytoniowych zmniejszy się w Polsce nawet o 10 proc. – uważa Przemysław Filipowicz, dyrektor ds. prawnych i korporacyjnych w JTI Polska. Nieco bardziej optymistycznie widzi przyszłość Krzysztof Kępiński. Szacuje, że tegoroczna, kilkudziesięciogroszowa podwyżka akcyzy doprowadzi do około 1,5 proc. spadku rynku papierosów. A to nie koniec. Szykują się kolejne podwyżki akcyzy – w przypadku wyrobów tytoniowych, związane z koniecznością równania do poziomów opodatkowania obowiązujących w Unii Europejskiej. Zmiana dyrektywy akcyzowej zostanie zapewne ogłoszona w marcu. Obecny, minimalny poziom opodatkowania papierosów, wynoszący 64 euro na 1000 sztuk, ma zostać podniesiony do 90 euro. – W związku z tym, że Polska ma czas na dostosowanie opodatkowania papierosów do 2018 roku, podwyżki powinny być stopniowe i nieduże – argumentuje Agnieszka Świergiel, dyrektor generalny Imperial Tobacco Polska. Na domiar złego, sen z powiek firm tytoniowych spędza szykowana nowelizacja ustawy antynikotynowej, która może zostać podpisana już w marcu (w trakcie pisania tego artykułu, trwała debata w Sejmie). Obok restrykcji związanych ze sprzedażą wyrobów tytoniowych i akcesoriów, nowelizacja zakłada wprowadzenie całkowitego zakazu palenia w miejscach publicznych, na wzór Irlandii i Wielkiej Brytanii. Burzą się restauratorzy, ale detaliści też mogą czuć się zagrożeni, gdyż regularnie powraca temat ograniczenia ekspozycji sprzedaży papierosów. – W większości przypadków, głównie w małych sklepach i kioskach, przebudowanie lad i ukrycie wyrobów tytoniowych nie byłoby możliwe. W dużych placówkach takie przebudowy niosłyby ze sobą znaczące koszty, a przecież dopiero co wychodzimy z kryzysu ekonomicznego. Wydaje się, że przytoczone argumenty skłoniły autorów do wycofania się z tego rodzaju kontrowersyjnych pomysłów – uspokaja Krzysztof Kępiński. Jego zdaniem, małe szanse na wcielenie w życie ma też inny chybiony pomysł, czyli koncesje na sprzedaż wyrobów tytoniowych. Trudny czas nastał nie tylko dla firm tytoniowych. Ostro pod górkę mają też przedstawiciele branży alkoholowej. Postępujący od kilku lat wzrost sprzedaży droższych trunków wyhamował, konsumenci przerzucili się na tańsze wyroby. W przypadku alkoholi mocnych, nie ma tragedii, ale sprzedaż piwa w ciągu dwóch ostatnich lat skurczyła się dramatycznie. W pierwszej połowie 2009 roku browary uwarzyły go aż o 12,5 proc. mniej. Ogółem, w zeszłym roku popyt na „małe jasne” skurczył się o 8 proc. Dla branży, która od kilkunastu lat dynamicznie się rozwijała, to zimny prysznic. A prognozy są mało optymistyczne: zakładają, że cała Europa będzie pić coraz mniej piwa. Jedynym krajem, który może poprawić globalną sprzedaż, są Chiny. W najbliższym czasie ożywienie popytu krajowego może przynieść jedynie piękna pogoda w sezonie letnim. Podobnie jak w przypadku wyrobów tytoniowych, spadek sprzedaży piwa wiąże się z podniesieniem w marcu 2009 roku stawek podatku akcyzowego o blisko 14 proc. Firmy piwowarskie zwiększyły w związku z tym ceny, argumentując, że nie są w stanie brać na swoje barki dalszych podwyżek (zwłaszcza że coraz więcej płacą za chmiel). Według agencji badawczej Euromonitor International, w tym roku sprzedaż piwa może skurczyć się o kolejne 4 proc. Krajowym producentom, poza zaklinaniem pogody, pozostaje czekać na Euro 2012 i, towarzyszącą mistrzostwom, „piwną” mobilizację kibiców.  W 2010 roku sprzedaż legalnych wyrobów tytoniowych może zmniejszyć się nawet o 10 proc. Niektóre sieci starają się z wyprzedzeniem informować klientów o kolejnych podwyżkach cen spowodowanych rosnącą akcyzą
Anna Krężlewicz
Wiadomości Handlowe, Nr 3(93) Marzec 2010
|