|
Wartość produktów spożywczych, które Polacy kupią w tym roku przez Internet przekroczy 300 mln zł. Na świecie zakupy w sieci biją rekordy popularności. Czy oznacza to początek końca tradycyjnych sklepów? Tradycyjnych, czyli takich, do których się wchodzi, bierze wózek lub koszyk, a na koniec płaci w kasie. Zdania są podzielone, a przytaczane argumenty mogą zaskakiwać. W dobie powszechnej informatyzacji zmieniają się również przyzwyczajenia kupujących. Internet – wciąż jeszcze niedoceniane narzędzie handlu dobrami FMCG – nabiera w tym kontekście coraz większego znaczenia. Amatorów wirtualnych zakupów zachęca wygoda – przede wszystkim bezpośrednia dostawa towarów do domu. Od pewnego czasu można zauważyć ewolucję e-sklepów. Ich oferta staje się bardziej kompleksowa, pojawiają się „egzotyczne” i luksusowe towary. Działają już na rynku sklepy zdolne zrealizować zamówienie w ciągu dwóch godzin. Te czynniki sprawiają, że wirtualny handel staje się coraz większym zagrożeniem dla tradycyjnych placówek (szczególnie w największych aglomeracjach, choć nie tylko), a jego znaczenie cały czas rośnie. Społeczeństwo staje się coraz bardziej wymagające i wygodne. Tego nie zmienimy.
 Jan Sałata, prezes PSH Nasz Sklep Znacznie większego zagrożenia doszukiwałbym się w przypadku nieco innych branż, jak: elektronika, nośniki muzyki i filmów, artykuły perfumeryjne, książki czy też usługi turystyczne. Nie sposób planować zakupów żywności z wyprzedzeniem kilku dni lub tygodni. Decyzje o wyborze produktów niezbędnych do zaspokojenia codziennych potrzeb podejmujemy najczęściej w sklepie. Oczywiście jest pewna gama artykułów, których klienci mogą poszukiwać w sieci, ale są to raczej produkty niszowe, jak dobre wina, rzadko spotykane delikatesy czy też, trudne do zdobycia, wyszukane przyprawy, kawa i herbata. Ponadto, znajdzie się pewna liczba zabieganych klientów, nie posiadających wystarczająco dużo czasu na to, aby wybrać się na spokojne zakupy. Powinno to jednak stanowić margines wartości sprzedaży oferowanej klientowi przez supermarkety. Na pewno handel internetowy nie może w żadnym razie zachwiać znacząco wolumenem sprzedaży tradycyjnych placówek handlowych. Oczywiście, czas zweryfikuje mój optymizm. Sam często klikam w klawiaturę, poszukując możliwości tańszych lub wygodniejszych zakupów. Nie wyobrażam sobie jednak kupowania przez Internet chleba czy mleka.
 Piotr Nowacki, właściciel kilku sklepów Intermarché Wiadomości Handlowe, Nr 2(92) Luty 2010
|