|
„Limit zakupowy na artykuły promocyjne wynosi 5 kilogramów na osobę” – takie hasło można było w ostatnich tygodniach często przeczytać w hipermarkecie Carrefour w Lublinie. Niektórzy klienci myśleli, że to żart. – Poczułem się jakbym cofnął się w czasie o kilkadziesiąt lat, do epoki szczęśliwie minionej – mówi pan Józef. Promocja reglamentowana, choć może zaskakiwać, jest jednak zgodna z prawem. Komunikat dotyczący sprzedaży reglamentowanej można było dostrzec w kilku punktach hipermarketu, m.in. na stoisku z owocami. – Wypadałoby krzyknąć „niemożliwe!”. Nie znajduję jednak przepisów, które zabraniałyby przedsiębiorcy tego rodzaju działań. Pod warunkiem, że mają się one przyczynić do szerszej dostępności danych produktów – mówi Lidia Baran-Ćwirta, miejski rzecznik konsumentów w Lublinie. W sklepie detalicznym – jak sama nazwa wskazuje – powinno się robić zakupy detaliczne – czyli ilości, które konsumenci kupują dla własnych potrzeb. Zupełnie inna sprawa, że pojęcie to jest dość nieostre. Definicja mówi o „ilości dostarczonej konsumentom dla celów niezwiązanych z działalnością zawodową lub gospodarczą”. – Z jednej strony mamy swobodę rynkową, z drugiej zaś swobodę robienia zakupów i wydawania własnych pieniędzy. W tym przypadku kierowałabym się zdrowym rozsądkiem i zasadami współżycia społecznego. Zawsze należy zwracać uwagę na to czyj interes jest chroniony. Jeżeli konsumentów, to nie może być mowy o naruszeniu prawa. Jeżeli jednak odmowa sprzedaży towaru nie znajduje uzasadnienia, to sprzedawca narusza prawo. Zgodnie bowiem z kodeksem wykroczeń, przedsiębiorca, który odmawia bez uzasadnionej przyczyny sprzedaży towaru, naraża się na karę grzywny – dodaje Baran-Ćwirta. Zaskoczenia praktykami stosowanymi przez lubelskiego Carrefoura nie kryją właściciele i kierownicy pobliskich sklepów spożywczych. – Skoro klient przychodzi do sklepu po konkretny produkt, który na dodatek jest mu oferowany w korzystnej cenie, to powinien mieć możliwość zakupu każdej ilości. Bez względu na to, czy są to ziemniaki, karkówka czy mandarynki – mówi Małgorzata Skałecka, kierownik sklepu Groszek przy ul. Pogodnej. Miejski rzecznik konsumentów w Lublinie zwraca uwagę na jeszcze jeden szczegół. – Jeżeli hipermarket oferuje towar po cenie zakupowej, czy z symboliczną, np. jednogroszową marżą, jego celem z pewnością nie jest jedynie zrobienie przyjemności kupującym. Najprawdopodobniej mamy tu do czynienia ze swego rodzaju „wabikiem”, który ma za zadanie przyciągnięcie klientów i nakłonienie ich do sięgnięcia przy okazji również po szereg innych wyrobów – mówi Lidia Baran-Ćwirta. Przyznaje, że limity ilościowe przy sprzedaży towarów są praktyką stosowaną niezbyt często. Chociaż nie ustrzegł się jej w zasadzie żaden lubelski sklep wielkopowierzchniowy. – Na przestrzeni ostatnich kilku lat zdarzało się, że hipermarkety ograniczały sprzedaż cukru do 10 kilogramów na osobę. W niektórych dyskontach wprowadzono limit sprzedaży oleju. Jest to związane ze wzmożonym popytem sezonowym na niektóre produkty. Podkreślam jednak, że nie ma przepisów, które jasno zabraniałyby tego typu zachowań rynkowych – mówi rzeczniczka. Tego samego zdania jest Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Wystarczy, że informacja o ograniczonej ilościowo sprzedaży danego towaru jest umieszczona w widocznym miejscu sali sprzedaży. (KOW)  Limitowane mandarynki w hipermarkecie Carrefour przy al. Witosa w Lublinie
Komentarz prawnika Ograniczanie sprzedaży produktów w ramach promocji (np. akcje promocyjne ograniczone do kupna towarów ważących nie więcej niż 5 kg) nie może zostać uznane za praktykę ograniczającą zbiorowe interesy konsumentów. Reglamentowanie promocji nie ma znamion bezprawności i nie jest zakazane przepisami prawa. Przepisy nie nakładają na przedsiębiorcę zakazu limitowania sprzedaży towarów na szczególnych warunkach, lecz jedynie zakaz ich ukrywania lub nieuzasadnionej odmowy sprzedaży (art. 135 kodeksu wykroczeń). Ograniczenie możliwości nabycia towaru na podstawie szczególnie korzystnych warunków nie jest więc samo w sobie zakazane. Jeśli wskazane ograniczenia są jasno przedstawione konsumentom, nie ma powodów, żeby uznać, iż jest to naruszenie ich praw. Przedsiębiorca może w granicach prawa swobodnie kształtować swoją ofertę handlową. Na marginesie chciałbym zauważyć, że ograniczenie zasięgu promocji może mieć pozytywny skutek dla konsumentów, tj. zapewnić szerszy dostęp do promocji. Z kolei kupno promocyjnych towarów w ilościach hurtowych może pozbawić niektórych konsumentów możliwości nabycia produktów na korzystniejszych warunkach.
 Marcin Kolasiński, prawnik w kancelarii Baker&McKenzie, specjalizujący się w prawie konkurencji Wiadomości Handlowe, Nr 2(92) Luty 2010
|