|
Wielki Post to czas, w którym Polacy ograniczają spożycie mięsa na rzecz ryb. Z obserwacji producentów wynika jednak, że świąteczna tradycja kulinarna powoli zanika. Wzrost sprzedaży ryb i produktów rybnych następuje zaraz po Środzie Popielcowej, która w tym roku wypada 17 lutego. Wzmożony popyt utrzymuje się do Wielkanocy. Najwięcej sprzedaje się wówczas produktów tańszych, jak szproty, śledzie, paprykarz. Rośnie też zainteresowanie flądrą, dorszem, filetami ze śledzia i makreli oraz – tuż przed świętami – tuńczykiem. – Okres świąteczny sprzyja poszerzeniu asortymentu o wyroby markowe, dobrze postrzegane przez konsumentów. Warto więc zainwestować w produkty z wyższej półki, zapewniając jednocześnie dobrą relację jakości do ceny – mówi Monika Idźkowska z firmy King Oscar. W Wielkanoc na polskich stołach znajdą się także wyroby bardziej przetworzone – zazwyczaj w formie przystawek (ryby wędzone oraz marynaty), rzadziej jako dania główne. To, że przed Wielkanocą rośnie sprzedaż ryb, jest faktem bezspornym, jednak producenci obserwują ostatnio spadek znaczenia świąt, jako czynnika zasadniczo wpływającego na popyt. – Zgodnie z tradycją katolicką, okres Wielkiego Postu powinien skłaniać do konsumpcji właśnie produktów rybnych. Wydaje się jednak, że w ostatnich latach ma to coraz mniejsze znaczenie – zauważa Przemysław Szczeciński z firmy Pescanova. Handlowej roli Świąt Wielkanocnych nie przecenia także Leszek Chamerski, krajowy szef sprzedaży detalicznej w Limito. Ta firma notuje wyższą sprzedaż w okresie Bożego Narodzenia. – Jeśli chodzi o popyt na nasze wyroby, nie występują wyraźne tendencje wzrostowe, związane z okresem postu. Sprzedaż zwiększa się o kilka, kilkanaście procent dopiero tuż przed samymi świętami. Dotyczy to głównie Łososia Norweskiego w postaci porcji, steków i polędwicy – mówi Leszek Chamerski. Dla dobrego wykorzystania okresu świąt, kluczową sprawą wydaje się posiadanie możliwie jak najszerszej oferty. Niestety, w większości placówek handlowych to dość trudne, ze względu na ograniczoną powierzchnię ekspozycyjną. Ponadto, detalista musi w odpowiednim momencie rozpocząć przygotowania. – Podstawowym błędem jest założenie, że większy obrót zostanie osiągnięty dopiero w Wielki Piątek. Tymczasem oferta powinna zostać poszerzona zdecydowanie wcześniej. Kolejne niedopatrzenie stanowi brak w sklepach materiałów reklamowych, wspomagających sprzedaż. Samo wyeksponowanie nowości to zdecydowanie za mało. W tym samym polu widzenia powinna znajdować się również ulotka z kilkoma propozycjami przygotowania oraz podania danego produktu, a najlepiej całej gamy produktów – radzi Przemysław Szczeciński. Choć święta są czasem przyrządzania potraw głównie z ryb świeżych, marynowanych lub w oleju, nie oznacza to wcale, że detalista może zaniedbać rybne mrożonki. – Ich zaletą jest długi termin przydatności do spożycia. W związku z tym, sklep można zatowarować z dużo większym wyprzedzeniem, niż w przypadku świeżych ryb. Konsumenci będą kupować wyroby o dłuższym terminie trwałości już na kilka tygodni przed Wielkanocą, chcąc uniknąć przedświątecznych kolejek – mówi Agata Zielińska z Frosty. (HUW)  Niektórzy detaliści nie chcą zamawiać droższego, bardziej wyrafinowanego asortymentu, w obawie przed brakiem odpowiednio dużego zainteresowania klientów
Wiadomości Handlowe, Nr 2(92) Luty 2010
|