|
Trzy kategorie sterują, wartym 610 mln zł, rynkiem ciast i deserów w proszku oraz dodatków do pieczenia. Przyjrzyjmy się im bliżej. Kategoria ciast w proszku rozwijała się w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy dynamicznie, zarówno pod względem sprzedaży ilościowej (wzrost o 7,1 proc.), jak i wartościowej (+11,4 proc.). Jej wartość sięga już niemal 120 mln zł. Największym segmentem są desery w proszku. Obejmuje on m.in. galaretki, kisiele i budynie. W przypadku wymienionych produktów, w okresie od grudnia 2008 do listopada 2009 roku nastąpił wzrost wartości sprzedaży sięgający 4,8 proc. Wartość tego segmentu wyniosła około 330 mln zł. Nieznacznie więcej niż rok wcześniej (wzrost na poziomie 3,8 proc.) Polacy przeznaczyli na takie komponenty, jak proszek do pieczenia, soda, cukier waniliowy, aromaty do ciast, polewy czy drożdże. Warto zwrócić uwagę na lokalizację sprzedaży omawianych kategorii. W większości przypadków widać przewagę handlu nowoczesnego nad tradycyjnym. W ciągu ostatniego roku wzrosło znaczenie supermarketów, a konkretniej dyskontów. Sklepy tego formatu odbierały klientów przede wszystkim małym i średnim placówkom. Jedynie w przypadku ciast w proszku widać nieco inne trendy: chociaż handel wielkopowierzchniowy odgrywa znaczącą rolę w ich sprzedaży (odpowiada za blisko 60 proc. sprzedaży wartościowej) – w przeciwieństwie do deserów w proszku czy przeważającej części dodatków do pieczenia – na znaczeniu zyskują nie supermarkety, a hipermarkety, notujące wzrost o 1,6 pproc. I w tym przypadku odbywa się to kosztem niewielkich placówek spożywczych. 

Anna Gładysz, Nielsen
Wiadomości Handlowe, Nr 2(92) Luty 2010
|