|
Aby uzyskać odpowiedź na to pytanie, przeprowadziliśmy sondę w grupie hurtowni spożywczych z różnych regionów kraju. Wyniki okazały się dość zróżnicowane, generalnie jednak napawają optymizmem. Zdecydowaliśmy się przeprowadzić minisondaż wśród hurtowni spożywczych, wychodząc z założenia, że ich kondycja najlepiej odzwierciedlać będzie ogólną sytuację w handlu tradycyjnym. Przeciętna regionalna hurtownia obsługuje bowiem zwykle kilka tysięcy sklepów i od tego, jak sobie radzą w trudnych czasach detaliści, zależą jej obroty i zyski. Dlatego, na podstawie informacji uzyskanych od hurtowni, można wyprowadzać ostrożne wnioski dotyczące sytuacji w całym handlu. W celu uzyskania porównywalnych rezultatów, ograniczyliśmy się do jednej branży – wybraliśmy hurtownie ogólnospożywcze, bowiem oferują one najszerszy i najbardziej zróżnicowany asortyment produktów – średniej wielkości dystrybutor ma w ofercie od 5000 do 10 000 indeksów. Respondentów poprosiliśmy o określenie, jak w 2009 roku, w stosunku do roku poprzedniego – a więc jeszcze przed kryzysem – kształtują się najważniejsze parametry opisujące kondycję firmy handlowej: - sprzedaż ogółem (obroty) - zysk - koszty ogółem - koszty pracy (płace) - zatrudnienie ogółem - liczba przedstawicieli handlowych - inwestycje. Dla naszych potrzeb wystarczająca była informacja ogólna, czy w przypadku poszczególnych parametrów nastąpił wzrost, spadek, czy nie odnotowano znaczących zmian. Wyniki prezentujemy w tabeli. Ponadto zadaliśmy respondentom bardziej szczegółowe pytanie: Czy na Państwa rynku w branży spożywczej odczuwalny jest kryzys gospodarczy? Jeżeli tak, to czym się przejawia? Jeżeli nie, to jakie są powody? Odpowiedzi uzyskaliśmy od ośmiu hurtowni, działających w różnych regionach kraju: Pomorze, Mazowsze, Łódzkie, Wielkopolska, Dolny Śląsk, Lubuskie, Śląsk i Małopolska. Pięć na osiem firm odnotowało spadek obrotów, a trzy ich wzrost. Jednak zyski obniżyły się już tylko w trzech przedsiębiorstwach, w trzech wzrosły, a w dwóch pozostały na poziomie sprzed roku. Wydaje się więc, że o ile sprzedaż ogółem w przypadku większości podmiotów trochę się zmniejszyła, to rentowność działalności dystrybucyjnej pozostaje na zadowalającym poziomie. Koszty działalności wzrosły w połowie hurtowni, a w połowie pozostały bez zmian. Z kolei koszty pracy nie zmieniły się aż w sześciu firmach, a wzrosły w dwóch. Ta niezła w sumie sytuacja związana jest jednak z redukcją zatrudnienia, która nastąpiła w trzech przypadkach, podczas gdy wzrost tylko w jednym. Godny uwagi jest fakt, że zaledwie jedna firma ograniczyła liczbę przedstawicieli handlowych, co tłumaczy zresztą tym, że pozbyła się najsłabszego pracownika. W pozostałych hurtowniach siły sprzedaży pozostają na stałym poziomie, a w jednej liczba „PeHowców” nawet wzrosła. Ostatnim, jakże istotnym parametrem są inwestycje. Tutaj sytuacja wygląda bardzo optymistycznie. Mimo kryzysu, w pięciu firmach poziom nakładów inwestycyjnych pozostał bez zmian, a w trzech nawet wzrósł. Trudno uchwycić wyraźne prawidłowości regionalne, choć warto odnotować, że najlepiej radzą sobie firmy z Polski centralnej: łódzka CeDe i kaliski Eljon jako jedyne odnotowały zarówno wzrost sprzedaży, jak i zysków, a wieluński Sedal zmniejszył co prawda obroty, ale utrzymał poziom zyskowności. Najciekawsza jest sytuacja w dolnośląskiej firmie M&J, która przy spadku sprzedaży odnotowała wzrost zysków. Hurtownia Agawa z Kartuz stwierdza, że nastąpił spadek obrotów o około 4 proc., a zyski zmalały aż o 15 proc. Kryzys firma odczuwa głównie poprzez „zamykanie się sklepów, samobójcze obniżanie marż przez niektóre hurtownie i mniejsze obroty z podhurtem”. Opolska Agra odnotowuje „niewielki wzrost sprzedaży, a dotyczy to głównie artykułów tańszych”. Łódzka CeDe także zwraca uwagę na „spadek sprzedaży towarów premium, a wzrost obrotów i zysków w firmie wynika głównie ze znaczącego wzrostu popytu na tańszy asortyment”. Zielonogórska Delta pisze: „w początkowym stadium kryzysu na pewno było małe zachwianie sytuacji rynkowej i sprzedaży, lecz teraz wraca to już na swoje tory, a sprzedaż rośnie. Na pewno maleje zainteresowanie produktami premium oraz drogimi impulsami. Większość klientów detalicznych zadowala tzw. średnia półka, która coraz bardziej odpowiada konsumentom jakością”. Kaliski Eljon zauważa: „większe problemy występują w miastach, gdzie jest silna konkurencja. Na wsi i w małych miejscowościach sytuacja jest lepsza. Odnotowujemy spadek sprzedaży towarów premium, a lekki wzrost popytu na tańsze wyroby. Dużo trudniej jest wprowadzać nowości. Kupcy nie chcą ryzykować i najchętniej kupują towary o sprawdzonej wartości handlowej”. Małopolski Hampol odnotował spadek sprzedaży rzędu 11 proc., jednak nie zauważono tam żadnych prawidłowości jeśli chodzi o kategorie cenowe. Dolnośląska firma M&J stwierdza za to jasno: „spada sprzedaż dóbr premium i liczba PSD (punkt sprzedaży detalicznej) – likwidacja, natomiast wzrasta liczba marketów, np. Lidl, Biedronka itp.”. Sedal z Wielunia potwierdza: „ogólnie sprzedaż delikatnie spada w produktach z wyższej półki, słodyczach czy sokach”. A zatem praktycznie jednogłośnie dystrybutorzy z branży spożywczej stwierdzają, zrozumiałą skądinąd, prawidłowość: w czasach kryzysu maleje przede wszystkim sprzedaż towarów premium. Klienci sklepów detalicznych chętniej sięgają po tańszy asortyment, a oszczędzają głównie na dobrach luksusowych. Jednak zarówno z wypowiedzi przedstawicieli hurtowni, jak i z ankiety jasno wynika, że kryzys obchodzi się z firmami handlowymi łagodnie. Wydaje się, że przyczyny tego zjawiska są dwojakie. Po pierwsze, w ogóle kryzys w Polsce przebiega stosunkowo łagodnie, co potwierdzają ostatnie dane odnośnie naszego PKB. Po drugie, artykuły FMCG są w znacznej części towarami o tzw. sztywnym popycie, stosunkowo mało wrażliwymi na zmiany koniunktury. Obrazowo wyjaśnił to jeden z kierowników regionalnych firmy produkującej słodycze, zadowolony ze sprzedaży swoich produktów: „Jak sobie babcia nie może kupić nowego telewizora czy pralki, to dla poprawy humoru kupi sobie dobrą czekoladę!”. Ogólnie, w świetle wyników naszej minisondy, kondycja hurtowni spożywczych wydaje się całkiem niezła. W odpowiedzi na tytułowe pytanie można chyba stwierdzić, że firmy handlowe kryzys odczuwają, ale radzą sobie z nim całkiem dobrze.
Konrad Kaszuba Wiadomości Handlowe, Nr 12-1(91) Grudzień 2009 - Styczeń 2010
|