|
Zakup nowoczesnego sprzętu chłodniczego oznacza spory wydatek, ale taka inwestycja z pewnością zaprocentuje. Estetyczne i funkcjonalne urządzenia wydatnie poprawiają bowiem ekspozycję, podnoszą standard sklepu i sprawiają, że placówka zdecydowanie lepiej wypada w oczach klientów. Zanim Estera i Jerzy Tyborczykowie, właściciele dwóch sklepów spożywczych w Świętochłowicach i Chorzowie, zgłosili chęć udziału w programie Doradztwa w Handlu Detalicznym oferowanego przez hurtownię Makro, wykorzystywali firmowe bądź używane lodówki i chłodnie. Dziś przyznają, że nie było to najlepsze rozwiązanie. – Urządzenia chłodnicze oferowane przez dostawców były z reguły słabej jakości i wykonane z najtańszych podzespołów, przez co latem instalacja „grzała się”. Poza tym, dostęp do produktów był utrudniony, a klienci nie wiedzieli czy mogą sami sięgnąć po towar. Stare meble zajmowały dużo miejsca. Problemem były też wewnętrzne agregaty, które wytwarzały bardzo dużo ciepła, przez co byliśmy skazani na klimatyzację. To zaś windowało rachunki za prąd – wspominają Tyborczykowie.
Nowy czy używany? Oprócz lodówek firmowych, w ich sklepach stał też sprzęt zakupiony z drugiej ręki. Aż wreszcie nadszedł moment, gdy ponad dziesięcioletnie urządzenia trzeba było wymienić, z uwagi na nowe przepisy związane z ochroną środowiska. Poza tym, stare meble wymagały ciągłej konserwacji. Gdy Tyborczykowie podliczyli koszty napraw, okazało się, że lepiej kupić nowe urządzenia. Wreszcie mogli wybrać takie lodówki, jakie im się podobały i pasowały do ich sklepu: o odpowiedniej pojemności, wymiarach i stylistyce. – Bardzo dużą rolę odegrały względy estetyczne. Chcieliśmy, żeby mebel był dostosowany do kolorystyki sali sprzedaży. Liczyła się też wygoda klientów. Interesowały nas modele łatwe w obsłudze i ergonomiczne – mówi pan Jerzy.
Lodówka jak wizytówka Korzystając z porad eksperta Makro, Tyborczykowie zdecydowali się na diametralne zmiany w jednym ze swoich sklepów. Przechodząc ze sprzedaży zza lady na system samoobsługowy, zakupili także nowy sprzęt chłodniczy: regał, ladę oraz chłodzącą witrynę cukierniczą. – Klienci mają teraz większy komfort robienia zakupów, wzrosła też sprzedaż towarów słabo rotujących, m.in. piwa, którego wcześniej nie mogliśmy eksponować ze względu na lodówki dostawców. Po wprowadzeniu własnego sprzętu, wzrosły nam obroty, gdyż przybyło miejsca na towar, poszerzyliśmy też asortyment – cieszy się Jerzy Tyborczyk. Lodówki dostawców zniknęły ze sklepu, a wraz z nimi minął czas rządów przedstawicieli handlowych, dyktujących gdzie co ma stać. Teraz Tyborczykowie sami decydują o ekspozycji w chłodniach. Rozbudowali asortyment nabiałowy, wprowadzili wędliny i świeże wyroby cukiernicze, dzięki czemu sklep kojarzy się z miejscem, w którym można zrobić kompleksowe zakupy. – Co prawda stali klienci na początku byli zaskoczeni odważna organizacją sali sprzedaży i potrzebowali pomocy personelu, jednak ostatecznie docenili zmiany. To zaś przełożyło się na większe zakupy – opowiadają detaliści.
Większa sprzedaż, mniejsze straty Sklep spożywczy nie może funkcjonować bez świeżej żywności. Aby tego typu asortyment przyciągnął uwagę klientów, musi być dobrze wyeksponowany, a przede wszystkim przechowywany w bezpiecznych warunkach. Tyborczykowie doskonale o tym wiedzą, dlatego są przekonani, że kupując nowoczesnej generacji sprzęt dobrze zainwestowali swoje ciężko zarobione pieniądze. Artykuły świeże budują obrót ich placówki. Małżeństwo opowiada, że bez dobrej ekspozycji i poszerzenia asortymentu nie osiągnęliby wzrostu sprzedaży. – Różnica jest kolosalna. Tylko w przypadku świeżej żywności sięga około 50 proc. Dzięki nowym rozwiązaniom, zniwelowaliśmy problem strat w sklepie. Dobra ekspozycja sprawia bowiem, że towar szybciej rotuje i produkty z „kończącą się” datą spotkać można jedynie sporadycznie. Poza tym, dzięki zakupowi chłodniczej witryny cukierniczej, mamy większe możliwości sprzedaży ciast, które są nie tylko źródłem zysków, ale również świetną reklamą naszych sklepów – potwierdza zadowolona pani Estera. (AJ)  Estera i Jerzy Tyborczykowie długo zastanawiali się, jaki sprzęt chłodniczy kupić do swojego sklepu. Zdecydowali się na droższe rozwiązanie i swej decyzji nie żałują
 Estetyczna witryna cukiernicza pozwoliła na poszerzenie asortymentu
 Przy wyborze mebli chłodniczych detaliści ze Śląska kierowali się estetyką i kolorystyką sprzętu, a także jego funkcjonalnością i wygodą użytkowania
Okiem eksperta Makro Zakup nowego sprzętu chłodniczego nie powinien być traktowany jako konieczność, a jako jedna z inwestycji, która podnosi standard sklepu, jego funkcjonalność oraz poprawia ekspozycję. To również sposób na większą kontrolę – detalista sam decyduje, gdzie, w jakiej konfiguracji i ilościach wyłoży dany asortyment. Nie musi spełniać warunków, które narzuca firma użyczająca sprzęt. W przypadku zakupu nowego urządzenia chłodniczego, warto zaznaczyć przewagę agregatów zewnętrznych. Takie rozwiązanie podwyższa wprawdzie pierwotny koszt inwestycji, ale ma wiele zalet, do których należą: • brak dźwięków emitowanych przez urządzenie, • koniec z problemem ciepła wytwarzanego przez agregat wewnątrz sklepu, co oznacza niższe koszty związane z klimatyzowaniem pomieszczenia, • lepsza jakość i ładowność mebla, • wygodniejsza eksploatacja, • większa trwałość. Warto przy tym zaznaczyć, że odpowiednio eksploatowany sprzęt chłodniczy będzie służył placówce przez wiele lat.
 Łukasz Zając, doradca Makro
Wiadomości Handlowe, Nr 12-1(91) Grudzień 2009 - Styczeń 2010
|