|
Aby dowiedzieć się, jak samochód przyspiesza, hamuje i skręca wystarczy wyjechać na pół godziny za miasto. Żeby jednak móc rzetelnie odpowiedzieć na pytanie, czy sprawdzi się w pracy handlowca, trzeba pojechać w trasę. Im dłuższą, tym lepiej. Gdybym był przedstawicielem handlowym, wolałbym, żeby mój samochód miał wygodny fotel kierowcy, niż przyspieszenie do setki poniżej 8 sekund. Chciałbym także, żeby był łatwy w obsłudze, tzn. żeby wszystkie pokrętła, przełączniki i dźwignie (głównie ta od zmiany biegów) znajdowały się pod ręką, a ich używanie nie sprawiało problemów podczas prowadzenia. Oczywiście cieszyłbym się, gdyby moje służbowe auto nie najgorzej przyspieszało – głównie ze względów bezpieczeństwa. No i dobrze by było, żeby przyzwoicie się prezentowało. Samochodem, który spełnia wszystkie te kryteria, jest Peugeot 207. Po przejechaniu ponad 1700 kilometrów, wiem to na pewno. Francuskie auto sprawdziło się w każdej sytuacji, jaka może przytrafić się na drodze (no może poza ucieczką przed policyjną obławą) – zarówno w mieście, jak i poza nim. Peugeot to zarówno długodystansowiec, jak i auto miejskie. Dość sztywne zawieszenie sprawia, że sprytny Francuz doskonale trzyma się drogi. Duża i gruba kierownica świetnie leży w rękach, a fotele, które po pokonaniu jednym rzutem trasy z Warszawy do Międzyzdrojów nie zabiły, trzeba nazwać wygodnymi. Niewielki (choć wcale nie taki mały) Peugeot zawraca bez problemu w każdej sytuacji. Manewr ten był przez mnie ćwiczony nie tylko w miastach, a głównie poza nimi, gdy nawigacja prowadziła „najkrótszą trasą”, np. przez pole. Na wielkopolskiej autostradzie przekonałem się, że autem można zupełnie bezstresowo podróżować z prędkością 130 km/h (przy 150 robi się trochę głośno). Silnik 1,4 o mocy 95 KM, według katalogu, rozpędza auto do prędkości 100 km/h w 11,5 s. Na przyspieszenie narzekać więc nie można. Wyprzedzanie Peugeotem 207 jest bezpieczne, ale wymaga wysokich obrotów i jest okupione podwyższonym spalaniem. Gdyby zamiast benzyniaka w testowym Peugeocie był diesel HDi o pojemności 1560 cm³ i mocy 90 KM (w polskiej ofercie znajduje się taka wersja), auto przyspieszałoby tak samo, za to różnica w spalaniu byłaby kolosalna. Benzynowy Peugeot 207 zużywa bowiem średnio 6,1 l/100 km (przy dynamicznej jeździe, jest to sporo ponad 7 litrów), podczas gdy auto z silnikiem wysokoprężnym zadowala się zaledwie 4,4 l/100 km. Jednak za 207 z dieslem trzeba zapłacić o około 8000 zł więcej. Wnętrze Peugeota jest estetyczne, dość surowe, jednak przede wszystkim – funkcjonalne. Po przejechaniu całego dystansu, moje największe zastrzeżenie dotyczyło schowka na tunelu centralnym. Włożyłem tam bilon i gdy trzeba było zapłacić za autostradę, nie mogłem go wyjąć, bo przeszkadzała dźwignia hamulca ręcznego. Poza tym, krytycznych uwag brak.  Peugeot 207 to idealne auto dla handlowca – po przejechaniu 1700 kilometrów wiem to na pewno
 Wnętrze jest stonowane, wykonane solidnie i estetycznie
 Linia nadwozia małego Francuza może się podobać – jest elegancka i dynamiczna

Hubert Wójcik
Wiadomości Handlowe, Nr 12-1(91) Grudzień 2009 - Styczeń 2010
|