|
Popularność słonych przekąsek rośnie wraz ze wzrostem popytu na alkohole. Dlatego szczególnie w czasie karnawału detaliści powinni zadbać, by produktów z tego segmentu nie zabrakło w ofercie. Na rynek słonych przekąsek coraz bardziej wpływa rosnąca popularność bakalii. Polacy przestali traktować je wyłącznie jako składnik ciast, ale jak coś do przegryzienia, gdy złapie głód albo podczas spotkań towarzyskich. – Wielu konsumentów chce się zdrowo odżywiać, więc sięgają po różnego typu orzechy, pestki czy suszone owoce, zamiast po bardziej typowe przekąski, jak chipsy ziemniaczane, słone paluszki czy czekoladowe batoniki. To naturalna zmiana nawyków konsumenckich w rozwijających się gospodarkach, co w Polsce dodatkowo wzmacniane jest prowadzonymi kampaniami informacyjno-promocyjnymi – mówi Leszek Wąsowicz, prezes Helio, importera i dystrybutora bakalii. Jego zdaniem, dość trudno dziś precyzyjnie zdefiniować odbiorcę słonych przekąsek. – W moim mniemaniu, nie da się bowiem zaszufladkować konsumentów na tych, którzy sięgają wyłącznie po słone lub tylko po słodkie przekąski. Mocno jednak upraszczając, można przyjąć, że słone przekąski serwowane są na różnego typu spotkaniach towarzyskich jako symboliczny poczęstunek. Za sztandarowy przykład może tu posłużyć oglądanie w gronie przyjaciół telewizyjnych transmisji wydarzeń sportowych. Z kolei słodkie przekąski podawane są na spotkaniach jako deser lub konsumowane „bezokazyjnie” w zaciszu domowego ogniska, w celu sprawienia sobie przyjemności – dodaje prezes Wąsowicz.
I cena, i jakość Najpopularniejszą przekąską pozostają chipsy. Ich ilościowy udział w rynku wynosi niemal 38 proc. i stale rośnie. Następne w kolejności są paluszki i precelki (23,6 proc.), a na trzecim miejscu plasują się chrupki (20,7 proc.). W przypadku chipsów i snacków, zdefiniowanie grupy odbiorców jest dość proste. – Sięgają po nie głównie dzieci i ludzie młodzi, traktując jako szybki i przyjemny sposób na zaspokojenie głodu pomiędzy posiłkami, w pracy czy podczas oglądania telewizji – mówi Łukasz Knopek, dyrektor regionalny UAB Naujasis Nevezis, litewskiego producenta snacków OHO. Tłumaczy również na co konsumenci zwracają uwagę przy zakupie przekąsek. – Jedni poszukują kompromisu pomiędzy ceną, a jakością. Dla innych najważniejsze jest zdrowie. Dlatego zwracają uwagę na pochodzenie produktu, zawartość tłuszczu, jego rodzaj, ilość soli itp. Wyroby sygnowane marką OHO nie są smażone w oleju, dzięki czemu zawierają zdecydowanie mniej tłuszczu – dodaje Łukasz Knopek. Najlepsza do wyeksponowania słonych przekąsek jest strefa kasy. Jednak nie wszystkie produkty nadają się do wyłożenia w tym miejscu. Chodzi np. o oferowane w dużych opakowaniach różnego rodzaju mieszanki, w skład których wchodzą paluszki, precelki, krakersy i inne przysmaki. Z kolei prażona kukurydza w takiej postaci, w jakiej występuje w detalu, nie spełnia podstawowego wymogu dla produktów ze strefy impulsowej – nie można jej zjeść od razu po zakupie. Jeśli chodzi o pozostałe wyroby, a więc o chipsy, orzeszki, chrupki, krakersy, paluszki czy precelki, to do strefy impulsowej – podobnie jak w przypadku innych kategorii – nadają się wyłącznie opakowania o najmniejszej gramaturze.
Będzie jeszcze lepiej Zdaniem przedstawicieli branży, przyszłość rynku przekąsek należy do produktów o podwyższonych walorach zdrowotnych. –Jednoznacznie świadczą o tym sygnały płynące z rynku – mówi Leszek Wąsowicz. Producenci wciąż poszukują nowych smaków, kształtów, a także opakowań. – Spodziewamy się dalszego wzrostu konsumpcji. Przewrotnie kryzys nam sprzyja. Oszczędzając, ludzie pozostają w domach, oglądają telewizję i jedzą snacki – przekonuje Łukasz Knopek. (HUW)  Najlepsza do wyeksponowania słonych przekąsek jest strefa kasy, ale nie wszystkie produkty nadają się do wyłożenia w tym miejscu

Bakalie coraz popularniejsze Polacy coraz częściej eksperymentują i są coraz bardziej otwarci na nowości. Świadczy o tym rosnąca konsumpcja egzotycznych orzechów (pini, macadamia, pecan, orzechy brazylijskie). W ostatnim czasie zwiększyła się także popularność ziaren, które są coraz częściej używane jako dodatek do sałatek czy innych oryginalnych potraw. W produktach egzotycznych i nietypowych barierą zakupową może być niestety cena – orzechy są jednymi z najdroższych bakalii, a ich udział w sprzedaży całej kategorii nie jest dominujący. Największa konsumpcja ciągle dotyczy segmentu suszonych owoców, gdzie niepodzielnie królują rodzynki, suszone śliwki i morele. Produkty te używane są w kuchni jako dodatek a także jako zdrowa przekąska. Ich ceny są przystępne, aczkolwiek w przypadku tak generycznych artykułów, jak śliwka czy rodzynki, istnieje swego rodzaju psychologiczna bariera cenowa, której nie można przekroczyć. Wzrosło również spożycie żurawiny – widać, że znalazła ona zastosowanie w polskiej kuchni.
 Maja Kołodziejczyk, product manager Bakalland
Wiadomości Handlowe, Nr 12-1(91) Grudzień 2009 - Styczeń 2010
|