|
Z początkiem 2010 roku wiele sklepów spożywczych może mieć problem z zaopatrzeniem się w mięso i wędliny. Powód? Wielce prawdopodobne wstrzymanie działalności produkcyjnej nawet kilkuset rzeźni na terenie całego kraju. Po przystąpieniu do UE sytuacja polskich zakładów mięsnych wydawała się być stabilna i niczym nie zagrożona. Z dniem 1 maja 2004 roku ponad 250 firm produkcji i przetwórstwa mięsa czerwonego (wołowina, wieprzowina) i białego (drób) mogło umieszczać swoje wyroby na wielkim, wspólnotowym rynku. Kolejnym 486 zakładom tego sektora przyznano tzw. okresy przejściowe, czyli dano im czas na kontynuowanie produkcji i jednoczesne prowadzenie prac modernizacyjnych. Niezależnie od przedsiębiorstw zakwalifikowanych do wspólnotowego handlu, na krajowym rynku działało 1487, z reguły niewielkich, zakładów mięsa czerwonego i ponad 160 związanych z produkcją i przetwarzaniem mięsa białego. Jednak los podmiotów o małych zdolnościach produkcyjnych funkcjonujących nie tylko na polskim rynku, ale również w innych państwach członkowskich, został przesądzony zapisami zawartymi w nowym prawie – w tzw. „pakiecie higienicznym”. Przepisy te narzuciły właścicielom krajowych zakładów mięsnych obowiązek spełnienia norm strukturalno‑technicznych – identycznych, jak dla przedsiębiorstw produkujących na rynek wspólnotowy. Weszły one w życie 1 stycznia 2006 roku i już wówczas stanowiłyby „gwóźdź do trumny” dla małych przedsiębiorstw, gdyby nie zapobiegliwa reakcja Komisji Wspólnot Europejskich. Europejscy decydenci doszli do wniosku, że zastosowanie niektórych wymagań ze skutkiem natychmiastowym, czyli z początkiem 2006 roku, spowodowałoby poważne perturbacje, włącznie z koniecznością administracyjnego wstrzymywania działalności produkcyjnej wielu przedsiębiorstw. W związku z powyższym, Komisja postanowiła wprowadzić czteroletni okres przejściowy, podczas którego można będzie stopniowo wdrażać niezbędne wymagania ustanowione w pakiecie higienicznym. Pozwoliło to wielu przedsiębiorstwom na korzystanie z prawa do wprowadzania swoich produktów do obrotu na rynku krajowym, aż do chwili ich zatwierdzenia przez właściwe urzędowe władze państw członkowskich. Jednak okres przejściowy skończył się się 31 grudnia 2009 roku. W Polsce problem dotyczy 1174 zakładów, w tym 132 prowadzących produkcję mięsa drobiowego. W najgorszej sytuacji znajdują się ubojnie, bowiem stoją przed alternatywą: dostosowania się do wymaganych przepisów lub wstrzymania działalności produkcyjnej. Poważnie zagrożona jest przyszłość 576 działów uboju trzody i bydła oraz 63 działów prowadzących ubój drobiu. W odniesieniu do pozostałych działów produkcyjnych (rozbiór i przetwórstwo mięsa) istnieje możliwość zakwalifikowania ich przez Inspekcję Weterynaryjną do grupy zakładów prowadzących produkcję na podstawie krajowych przepisów, określonych w rozporządzeniu o tzw. „działalności lokalnej, marginalnej i ograniczonej”. W jej ramach można przykładowo wytwarzać zaledwie 4,5 tony produktów mięsnych tygodniowo lub dokonywać w trakcie jednego miesiąca rozbioru i sprzedaży 800 kg mięsa zwierząt dzikich utrzymywanych przez człowieka. Jak widać, skala produkcji jest w tym przypadku mocno ograniczona i nie może być pociechą stosunkowo duży obszar, na którym można te produkty wprowadzać do obrotu (województwo, w którym prowadzona jest produkcja i obszar województw z nim sąsiadujących). Zagrożenia te zostały dostrzeżone przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, gdzie rozpoczęto intensywne prace legislacyjne, których celem jest przyjęcie innych, alternatywnych rozwiązań dotyczących wymagań strukturalnych dla zakładów o małej zdolności produkcyjnej. Resort, proponując ustanowienie alternatywnych wymagań weterynaryjnych, jakie powinny być spełnione przy produkcji produktów pochodzenia zwierzęcego w rzeźniach o małej zdolności produkcyjnej oraz w zakładach rozbioru mięsa i produkujących mięso mielone lub surowe wyroby mięsne, zdaje sobie sprawę z konieczności notyfikacji nowych przepisów. Notyfikacja polega na poinformowaniu europejskich organizacji i instytucji normalizacyjnych państw członkowskich UE o opracowaniu projektu aktu prawnego, który w jakiś sposób może zmieniać normy ustalone prawem wspólnotowym. Trudno jest dzisiaj powiedzieć, ile przedsiębiorstw branży mięsnej dotkną restrykcje prawa wspólnotowego i krajowego. W dłuższej perspektywie wstrzymanie działalności produkcyjnej kilkudziesięciu lub nawet kilkuset najmniejszych firm nie będzie dla konsumentów zbyt odczuwalne. Luka po ich wyrobach natychmiast zostanie bowiem wypełniona przez wielkie branżowe koncerny. Ale czy kierunek tych zmian jest słuszny?
Jacek Leonkiewicz Wiadomości Handlowe, Nr 12-1(91) Grudzień 2009 - Styczeń 2010
|