|
Kategoria żelków w dalszym ciągu będzie zyskiwać na znaczeniu i rosnąć szybciej od tradycyjnych cukierków. Zmianom będą ulegać również same produkty, ich kształty oraz smaki. Cukierki, a szczególnie cukierki miękkie (m.in. żelki i gumy rozpuszczalne) są jedną z najdynamiczniej rozwijających się części rynku słodyczy. Wykazują systematyczny wzrost na poziomie kilkunastu procent w skali roku. – Widoczne ostatnio trendy – eliminowanie ze składu produktów tłuszczu i cukru oraz zastępowanie syntetycznych aromatów i barwników składnikami pochodzenia naturalnego – to z jednej strony pochodna rosnącej świadomości żywieniowej konsumentów, a z drugiej regulacji Unii Europejskiej – wyjaśnia Maria Kochalska, członek zarządu Haribo. Dostosowanie oferty Haribo do tych wymagań najlepiej obrazują zmiany w recepturze flagowego produktu – żelków Złote Misie, które nie zawierają tłuszczu, a ich skład wzbogacony został o dodatek fruktozy – łatwo przyswajalnego przez organizm cukru prostego pochodzącego z owoców. – Owocowy smak i intensywne kolory nasze żelki zawdzięczają aromatom i barwnikom pochodzenia naturalnego. Na bazie naturalnych składników powstają wszystkie nowe produkty Haribo i Maoam, m.in. wprowadzone niedawno żelki Jelly Word – zapewnia Maria Kochalska. Liczy się naturalność, ale konsumenci dużo uwagi poświęcają również składnikom w kontekście właściwego bilansowania diety. Od producentów oczekuje się więc zamieszczania na opakowaniu tabeli wartości odżywczych. – Zastosowanie naturalnego barwienia i aromatów jest odpowiedzią producentów na coraz większą świadomość żywieniową Polaków. Dodatkowo, wszystkie opakowania żelków Fruittella zawierają tabele wartości odżywczych oraz znak zapotrzebowania dziennego GDA, a więc informacje istotne w przygotowaniu zbilansowanej diety dla dzieci i dorosłych – mówi Marta Łazarczyk z Perfetti van Melle, brand manager Chupa Chups i Fruittella. Za zmieniającymi się oczekiwaniami konsumentów nadąża Jutrzenka Colian. Jej żelki pod markami Akuku! i Miśki mogą jeść także osoby przebywające na diecie bezglutenowej. To kolejne produkty w portfolio firmy oznaczone symbolem przekreślonego kłosa. – Aby zobrazować wartość energetyczną i zawartość składników odżywczych na opakowaniach żelków umieściliśmy informację o poziomie GDA i tabele wartości odżywczych – mówi Monika Chabrzyk, brand manager w Jutrzenka Colian. Firma wprowadziła w 2009 roku dwie nowości pod marką Miśki: żelki o smaku coli oraz Miśki Duża Paka. To dwukrotnie większe opakowanie żelków w kształcie różnokolorowych misiów o smaku owocowym. Produkty powstają bez użycia sztucznych barwników. Pod brandem Akuku! firma oferuje żelki z nadzieniem owocowym. Asortyment tej marki składa się z sześciu pozycji w różnych smakach. Jeśli chodzi o lizaki, świętująca niedawno półwiecze istnienia, marka Chupa Chups z sukcesem przeprowadziła w 2009 roku kampanię reklamową pod hasłem „Wyluzuj”. Twarzą marki został pluszak Chupa Chuck. Producent tych słodyczy, firma Perfetti van Melle, uzyskała ponadto ponad 50-proc. wartościowy udział w rynku lizaków.
Tu rządzi truskawka Silna konkurencja wymaga od producentów stałego uatrakcyjniania oferty w taki sposób, by przyciągnąć uwagę konsumentów, skłonić ich do wyboru danego towaru, a w dłuższej perspektywie osiągnąć przywiązanie do marki. Biorąc pod uwagę fakt, że zdecydowana większość słodyczy zaliczana jest do impulsów, wybieranych pod wpływem spontanicznej decyzji, bardzo duże znaczenie mają smaki, kształty i atrakcyjny layout opakowań. – Pomimo rosnącej otwartości polskich konsumentów na nowości, lista ulubionych smaków nie zmienia się. W przypadku żelków, na pierwszym miejscu wciąż wymieniane są truskawka, cola i cytryna, zaś dla gum rozpuszczalnych – truskawka, cola i malina. W tym obszarze innowacyjność polega raczej na wprowadzaniu modyfikacji najpopularniejszych smaków. Mam na myśli m.in. tworzenie, coraz chętniej kupowanych, kwaśnych wariantów żelków np. Kwaśne Języczki, Frytki czy Sour Snup – wylicza Maria Kochalska. Jej zdaniem, po sklepowych półkach widać również, że producenci wykorzystują potencjał tkwiący w atrakcyjnych opakowaniach i kształtach produktów, proponując konsumentom swoje wyroby w nowych formach i barwach. Niezależnie od atrakcyjności opakowań i samych produktów, w przypadku żelków, cukierków i lizaków, czynnik mający decydujący wpływ na wysokość obrotów, stanowi właściwa ekspozycja. – Wyroby jednej marki warto umieszczać obok siebie. Bezwzględnie należy zachować porządek i na bieżąco uzupełniać asortyment. Ważne, aby produkty dla dzieci nie znajdowały się na najwyższych półkach, lecz w zasięgu ręki – mówi Beata Kacyrz, młodszy kierownik ds. kategorii słodyczowych w Nestlé Polska. Według niej, istotny jest również odpowiedni dobór asortymentu. – Konsumenci kategorii impulsowych lubią nowości. Dzieci – główni odbiorcy żelków, cukierków i lizaków – uwielbiają być zaskakiwane. Dlatego należy pamiętać, aby obok stałej oferty wprowadzać też edycje limitowane i nowości. Umieszczenie ich na dodatkowych ekspozycjach z pewnością przyczyni się do zmaksymalizowania sprzedaży – zapewnia Beata Kacyrz.
Optymistyczne prognozy Rynek słodyczy zdaje się wychodzić z kryzysu obronną ręką. Zdaniem przedstawicieli branży, tendencją, która może utrzymać się w przyszłości, będzie rosnące zainteresowanie konsumentów produktami dobrej jakości w niższych cenach. – Polacy nie ograniczyli zakupów, ale zaczęli przyglądać się swoim koszykom. Jest to dobry znak dla takich marek, jak Fruittella, które gwarantują wartościowy produkt, a jednocześnie ofertą cenową wpisują się w wymagania przeciętnego Kowalskiego – przekonuje Marta Łazarczyk. Zdaniem Marii Kochalskiej, systematyczny wzrost znaczenia kategorii cukierków w rynku słodyczy, pomimo ogólnego spowolnienia gospodarczego, jest dowodem na jej potencjał. – Wykorzystanie tego potencjału wymaga jednak wnikliwej obserwacji trendów wyznaczanych przez coraz bardziej wymagających konsumentów. Znaczne możliwości rozwoju tkwią szczególnie w segmentach stosunkowo młodych na polskim rynku. Zaliczają się do nich cukierki miękkie – mówi reprezentantka Haribo. Prognozy dla tej kategorii są optymistyczne. Wygra ten, kto wprowadzi najciekawsze propozycje z punktu widzenia dzieci – bo to one są największą grupą konsumującą żelki. – Jak wiadomo produkty dziecięce zmieniają się bardzo dynamicznie, bo szybko zmieniają się też zwyczaje i mody wśród najmłodszych. Producenci nie powinni jednak zapominać o rodzicach, bo to oni bardzo często dokonują zakupu. A żaden rodzic z pewnością nie sięgnie po produkt, który nie wzbudzi jego zaufania. Przyszłość całej kategorii zależy również w dużym stopniu od skali wydatków na promocję i reklamę – mówi Rafał Pietruszyński, product manager w dziale słodyczy Nestlé Polska. (HUW) 

Wiadomości Handlowe, Nr 12-1(91) Grudzień 2009 - Styczeń 2010
|