|
Ewa i Przemysław Dziubińscy rozkręcili swój biznes dwa lata temu. Początkowo lokal o powierzchni 70 mkw. przy ul. Elizy Orzeszkowej w Grójcu miał przynosić dochody z wynajmu. Dziubińscy – młodzi, wykształceni ludzie, zdecydowali się ostatecznie wziąć sprawy w swoje ręce. Otworzyli sklep spożywczy, który nazwali Orzeszek.
Doświadczenia nie mieli. Uczyli się na własnych błędach. – Musiało upłynąć trochę czasu, nim wypracowaliśmy bazę asortymentową, której oczekiwali klienci – przyznaje Ewa. Skrupulatnie zapisywali pytania klientów o produkty, a potem kupowali towar w hurtowni. W efekcie, na półkach zalegały artykuły, których nikt nie chciał kupować. Nie obyło się więc bez strat. Zdarzało się też, że przespali moment, w którym trzeba było uzupełnić zapasy i klienci odchodzili z kwitkiem. – Lista zakupów artykułów prowadzona była na podstawie „wzrokowego spaceru” po półkach – wspomina Przemek. Gdy asortyment urósł do kilku tysięcy SKU, metoda ta stała się bezużyteczna.
Inwentaryzacja to koszmar
Nie mniej problemów było z przeprowadzaniem okresowych inwentaryzacji. Doszło do tego, że dla ułatwienia umieszczali na produktach metkę z cenami brutto i netto. –To był krok do przodu, ale w dalszym ciągu widzieliśmy niedoskonałość, a właściwie ograniczenia, naszego systemu kasowego – przyznaje Przemek. Na szczęście Marcel, synek Dziubińskich, bardzo polubił metkowanie. Malec uwielbia przebywać w sklepie. – Chyba właśnie jemu najmniej zależy na skróceniu czasu, jaki poświęcamy na pracę – śmieją się właściciele Orzeszka. Szybko przekonali się, że kasa ECR, która miała być wystarczającym narzędziem sprzedaży, jest zbyt mało funkcjonalna, jak na potrzeby ich placówki. – Nie byliśmy w stanie określić, którego towaru sprzedaje nam się najwięcej, na którym najlepiej zarabiamy, a który tylko zajmuje miejsce na półce – przyznaje Ewa Dziubińska. – Inwentaryzacja? Nawet nie zdawaliśmy sobie sprawy jak bardzo będzie pracochłonna – dodaje.
System kasowy – uzasadniona inwestycja
Zrozumieli, że pora na kolejny krok. – Przekonaliśmy się na własnej skórze, że inwestycja związana z instalacją systemu magazynowo-kasowego Wincor Nixdorf nie jest fanaberią, tylko jednym z podstawowych narzędzi w naszej pracy – opowiada Przemek Dziubiński. System magazynowo-kasowy rzeczywiście można nazwać inwestycją, ponieważ przewyższa koszt zwykłej kasy ECR. Jednak za ceną szła funkcjonalność. – System daje możliwość nie tylko sprzedaży, ale i kontroli pracowników, lepszego zarządzania sklepem i stanami magazynowymi, usprawnia inwentaryzację – wymieniają detaliści. – Dzięki bezprzewodowemu kolektorowi danych, możemy nie tylko ją przyspieszyć, ale również sprawdzić w czasie zakupów w hurtowniach cenę, za jaką kupiliśmy ostatnio dany towar. Oprogramowanie automatycznie tworzy kopie, dlatego nie ma obaw, że detaliści stracą ważne dane. – System umożliwia też raportowanie czego i ile sprzedaliśmy, ile zarabiamy, co najlepiej, a co najgorzej się sprzedaje. Możemy też monitorować aktualny stan magazynu, wraz z informacją o faktycznej wartości produktów – wyjaśnia Ewa. System rozwiązuje też problem tworzenia i drukowania etykiet w prawidłowych formatach wraz z przelicznikiem na litry i kilogramy. W szybki sposób można także wystawiać faktury do paragonów i dokumenty wydania z magazynu. Poza tym, proces zarządzania cenami, a w tym kontrola i możliwość udzielania rabatów, odbywa się w czasie rzeczywistym, tj. podczas sprzedaży.
Stawiają na rozwój
Ewa i Przemysław kupili system Wincor Nixdorf w Makro. Zdecydowali się też na wzięcie udziału w programie Doradztwa dla Handlu Detalicznego. – Na początku uczyliśmy się na własnych sukcesach i porażkach. Dziś już wiemy, że system kasowo-magazynowy na pewno pomógłby uniknąć szeregu trudności. O jego zakupie zdecydowała nie tylko atrakcyjna cena, jaką Makro wynegocjowało dla uczestników Programu, ale także pewność co do jakości sprzętu – wyjaśniają. Dziubińscy właśnie otwierają w Grójcu kolejny, tym razem liczący 180 mkw., sklep. Doradcy z Makro już im pomogli wybrać odpowiedni sprzęt. (WT) 
Najczęstsze problemy detalistów posiadających zwykłą kasę ECR, a nie system kasowy POS: * brak możliwości kontroli stanów magazynowych (brak informacji, ile pieniędzy jest zamrożonych w towarze); * słaba kontrola pracowników; * trudności w przeprowadzaniu inwentaryzacji; * brak informacji (raportu), czego i ile sprzedaliśmy; * brak informacji, na jakich produktach sklep najlepiej zarabia, a na jakich najmniej; * brak możliwości automatycznego wydruku etykiet cenowych w prawidłowych formatach i aktualnych cenach; * brak możliwości wystawiania faktur do paragonów i dokumentów wydania z magazynu; * brak możliwości zarządzania cenami w rzeczywistym czasie sprzedaży (w tym także udzielania rabatów). Źródło: Makro Cash&Carry
Okiem eksperta Makro System kasowy POS daje możliwości, których nie jest w stanie zapewnić kasa ECR. Ponadto, posiada wielokrotnie większą ilość PLU i jest inwestycją długookresową – urządzenie służy przeciętnie przez 10 lat. W dodatku ta inwestycja szybko się zwraca. Zalecamy ją nie tylko sklepom wielostanowiskowym, ale także małym placówkom bez dodatkowych stoisk sprzedaży. Ważne jest także to, że system kasowy POS można rozbudować o wiele urządzeń dodatkowych, takich jak kolektor danych umożliwiający szybkie przeprowadzenie inwentaryzacji lub dodatkowe stanowiska wagowe etykietujące towar. Ponadto, korzystając z raportów sprzedaży, detalista jest w stanie zoptymalizować asortyment, którym handluje do takiego stopnia, by zysk sklepu był jak największy. Przemysław Godlewski
Zdjęcia: Makro Wiadomości Handlowe, Nr 8(88) Sierpień-Wrzesień 2009
|